czy zmarłemu wkłada się pieniądze

Osobie uposażonej ZUS przelewa w całości pieniądze na konto bankowe. Wystarczy się zgłosić do swojej placówki ZUS i zapytać, czy rzeczywiście zmarły miał subkonto. Następnie trzeba się wylegitymować, pokazać akt zgonu zmarłego i wypełnić na miejscu prosty wniosek. Pieniądze wypłacane są w ciągu trzech miesięcy.
W 2023 r. podobnie, jak w ubiegłym, daje się 500-1000zł. Nieco inaczej wygląda sytuacja, jeżeli rodzice chrzestni są studentami lub bez pracy. Wówczas ta kwota może być niższa. Jeżeli
Forbes Finanse Jak odzyskać pieniądze po zmarłym? Data publikacji: 10:19 Ostatnia aktualizacja: 10:29 VOTUM SA MM-129203 W przypadku śmierci pieniądze odłożone w bankach, OFE, ZUS czy na SKOK-ach należą się rodzinie zmarłego, jednak bardzo często bliscy nie wiedzą nawet, że te fundusze im przysługują albo zwyczajnie nie mają pojęcia, jak je uzyskać Jak odzyskać pieniądze po zmarłym? fot. Fotolia Fot.: Fotolia / Fotolia Najnowsze Wypróbuj aplikację mobilną Forbes pełen dostęp do subskrypcji powiadomienia o najważniejszych wydarzeniach e-wydanie szybciej niż w kiosku, w czytniku PDF
W dyspozycji dziedziczenia pieniędzy zgromadzonych na rachunku bankowym możesz bowiem wskazać dowolne osoby, w tym także osoby z Tobą niespokrewnione. Osoby wskazane w dyspozycji do wypłaty pieniędzy nie będą potrzebowały dokumentów poświadczających dziedziczenie, a jedynie dowód tożsamości, który będzie potwierdzał ich dane
Śmierć. Choć to nieunikniona część życia ziemskiego, dla wielu osób jest tematem trudnym do rozmów. Powaga, zaduma i smutek towarzyszą nam podczas pogrzebu. A czy wiesz, że istnieją przesądy pogrzebowe? Co prawda, wiele z nich to temat minionej epoki – jak na przykład te związane z obecnością trumny w domu. Zapewne wiesz, że trumna ze zmarłym znajduje się jedynie w kaplicy do czasu pogrzebu. Pomimo to, dla wielu osób pewne rytuały pogrzebowe są nadal ważne. Przekonajmy się, jakie przesądy związane są z pogrzebem i śmiercią. Przesądy pogrzebowe związane ze śmiercią Gdy ktoś umierał, pierwszą czynnością było zatrzymanie zegarów, aby uszanować godzinę śmierci. Jeśli śmierć nastąpiła w nocy, budzono wszystkich mieszkańców wioski. Ludzie wierzyli, że zmarły może zabrać ze sobą śpiącego. Kolejno, zakrywano wszystkie lustra, okna i ekrany, w którym mogło się odbijać światło. Dusza, która mogłaby zobaczyć swoje odbicie mogłaby mieć problem z opuszczeniem tego świata. Wiele rodzin do tej pory przestrzega tego przesądu. Jakie inne przesądy towarzyszą śmierci kogoś bliskiego? Nieboszczyk powinien być pochowany przed niedzielą. Jeśli pogrzeb odbył się po niedzieli oznaczało to, że zmarły pociągnie za sobą do grobu kogoś z danej chwili śmierci, domownicy otwierali wszystkie okna i drzwi. Miało to ułatwić duszy opuszczenie ktoś umarł, należało zachować ciszę i spokój oraz czuwać przy zmarłym w skupieniu i modlitwie. Krzyki i lament mogłyby wybudzić duszę sąsiedzi i bliscy czuwali przy zmarłym – odmawiali różaniec, modlili się i wspominali jego życie na ziemi. Co należy włożyć do trumny? Istnieją także przesądy związane z tym, co należy włożyć zmarłemu do trumny. Istotne jest to, że ten rytuał jest aktualny także w dzisiejszych czasach i stracił on na ważności. Przede wszystkim do trumny wkłada się różaniec i książeczkę do nabożeństwa. Należy także pamiętać, aby włożyć rzeczy, które zmarły lubił za życia: paczkę papierosów, pieniądze, chusteczki czy okulary. Pamiętaj też, aby spełnić ostatnie zachcianki zmarłego. Do trumny z kolei nie wolno było wkładać żywych kwiatów. Przesądy związane ze zmarłym Istnieje także kilka przesądów związanych z samym zmarłym. Pierwszą rzeczą było umycie i ubranie zmarłego oraz włożenie go do trumny. Przestrzegano, aby tych czynności dokonywali rodzina i bliscy zmarłego. Dla młodych panien i kawalerów wybierano jasne ubrania, a dla starszych ciemne garnitury i sukienki. Ubrania musiały być nowe i pozbawione wszelkich supełków. Istniało ryzyko, że dusza się zaplącze i zostanie na ziemi. Przesądy związane z noszeniem trumny Gdy wynoszono trumnę z domu należało nią postukać 3 razy, aby dusza zmarłego nie wróciła do domu. Trumnę wynosili mężczyźni nogami skierowanymi w stronę wyjścia. W tym czasie pozostali przewracali stołki na których stała trumna oraz inne krzesełka. Wszystkie drzwi, okna, szafy i szafki zostały otwierane. Po co ten bałagan? Miało to uchronić duszę przed zgubieniem się lub zasiedzeniem i zatrzymaniem na ziemi. Przesądy związane z ceremonią pogrzebu i cmentarzem Osoby niosące trumnę często podkreślały, że była ona zdecydowanie cięższa gdy nieśli ją do kościoła. Podobno, dusza siedziała wtedy na trumnie i sprawdzała, kto przyszedł na pogrzeb. Dawniej gdy w kościele trumna stała na katafalku, ustawiano wokół niej świece. Gdy któraś zgasła podczas mszy oznaczało to śmierć dla osoby, która stała najbliżej. Na cmentarzu należy zachować ciszę, aby nie zbudzi zmarłych. Pod żadnym pozorem nie wolno wynosić z cmentarza kwiatów, ani sadzić ich w ogródku. Grozi to powrotem kwiatów na cmentarz na swój własny pogrzeb. Przesądy pogrzebowe dawniej i dziś Śmierć dla większości osób jest trudna i wywołuje strach. Przesądy związane są ze zmarłym i pogrzebem często nasilają te uczucia. Nikt nie chce popełnić błędu w ostatnich chwilach kontaktu z bliską, zmarłą osobą. Świadomość powagi sytuacji, przemijania i ulotności życia ludzkiego składnia nas do wielu refleksji i przemyśleń. Tak duża ilość przesądów związanych ze śmiercią i pogrzebem jest dowodem na to jak ważnym, a zarazem nieodgadnionym jest temat śmieci.
\n\nczy zmarłemu wkłada się pieniądze
Aby zapewnić ciągłość prowadzenia biznesu po śmierci przedsiębiorcy, zarząd sukcesyjny będzie mógł ustanowić sam przedsiębiorca przed śmiercią w drodze wskazania zarządcy sukcesyjnego albo osoby bliskie w stosunku do zmarłego przedsiębiorcy. Zgodnie z art. 9 ust. 1 ustawy o zarządzie sukcesyjnym przedsiębiorca może
Po śmierci bliskiej osoby czeka nas uporządkowanie jej majątku. Trzeba się zająć np. mieszkaniem, ziemią, autem, ale także pieniędzmi zmarłej osoby, pozostawionymi na koncie lub kontach bankowych. Warto wiedzieć, jakie mamy w takim momencie prawa i obowiązki. Od pół roku dzięki zmianie przepisów w prawie bankowym załatwienie formalności związanych z wypłatą pieniędzy z konta zmarłego jest dużo prostsze Po pogrzebie rodzina zmarłej osoby zaczyna załatwiać sprawy spadkowe. Najczęściej zadawane wówczas pytanie to: kto dziedziczy i jaki majątek miał zmarły? Jeśli pozostawił po sobie ważny testament, to sprawa jest prosta. Dziedziczenie nastąpi na podstawie tego dokumentu. Nieruchomości, samochód czy pieniądze zgromadzone na koncie nieżyjącego otrzymają osoby wskazane przez niego w testamencie. W sytuacji gdy testamentu nie ma albo żadna z osób, które powołał spadkodawca, nie chce lub nie może być spadkobiercą (bo np. zmarła przed otwarciem spadku), mamy do czynienia z tzw. dziedziczeniem ustawowym. W tym przypadku spadek dostaje rodzina w kolejności: małżonek, zstępni (czyli dzieci, wnuki, prawnuki itd.), rodzice, rodzeństwo oraz zstępni rodzeństwa, dziadkowie, pasierbowie. Jeśli pierwsze osoby z tego łańcucha nie przyjmują spadku albo nie mogą tego zrobić, dziedziczą kolejne osoby w rodzinie. W sytuacji gdy zmarły nie ma spadkobierców, spadek przechodzi na gminę ostatniego miejsca zamieszkania spadkodawcy lub na Skarb Państwa. Bank po otrzymaniu informacji o śmierci posiadacza konta winien ten rachunek zablokować. Dostęp do informacji o środkach na koncie zmarłego będzie mieć tylko spadkobierca, i to dopiero po okazaniu dokumentów sądowych i notarialnych. Wynika to z tajemnicy bankowej. Ochrona praw klientów to obowiązek każdego banku. Bardzo dużo małżeństw ma jednak wspólny rachunek. W takim przypadku żyjący posiadacz rachunku może nim w dalszym ciągu dysponować, chyba że umowa rachunku bankowego zabrania podejmowania takich czynności. Jeżeli zmarły był wyłącznym posiadaczem rachunku bankowego, a pozostawał on w małżeńskiej wspólności majątkowej, pozostały przy życiu małżonek może się zwrócić o wypłatę połowy kwoty znajdującej się na rachunku bankowym zmarłego bez potrzeby ustalania praw do dziedziczenia. Spadek z długami czy bez długów? To my jako spadkobiercy decydujemy o tym, czy przyjmiemy spadek, a jeśli tak, to w jakiej formie. Są trzy możliwości. Po pierwsze – możemy przyjąć spadek wprost (tzn. cały spadek także z długami zmarłego), po drugie – przyjąć spadek z dobrodziejstwem inwentarza (tzn. spadek z ewentualnymi długami spadkowymi, za które spadkobierca odpowiada wyłącznie do wysokości spadku) albo odrzucić spadek. Sprawa jest prosta, gdy bardzo dobrze znaliśmy zmarłego i wiemy, że nie miał żadnych zobowiązań, kredytów, pożyczek. Wtedy możemy przyjąć spadek wprost. Sytuacja się komplikuje, gdy nie mamy pewności, jakimi finansami zarządzał zmarły. Dlatego dobrze jest wówczas zdecydować się na przyjęcie spadku z dobrodziejstwem inwentarza. Oznacza to wprawdzie oprócz spadku, przyjęcie także długów zmarłego, ale będą one pokryte tylko z majątku, który pozostawił spadkodawca. Czyli spadkobierca nie dokłada do długów zmarłego ani złotówki. Na przykład: przyjęliśmy spadek w wysokości 100 tys. zł, ale zmarły miał długi w wysokości 250 tys. zł. Będziemy zatem ponosić odpowiedzialność za długi tylko do kwoty 100 tys. zł. W ramach ciekawostki warto zwrócić tutaj uwagę na powszechnie błędne rozumienie zwrotu przyjęcia czegoś „z dobrodziejstwem inwentarza”. Takie przyjęcie nie oznacza przyjęcia wszystkiego, bez względu na zawartość, ale przeciwnie, z rozeznaniem co do zawartości. Dobrodziejstwo polega na tym, że po dokładnym sporządzeniu spisu czy właśnie inwentarza odpowiedzialność za długi spadkowe nie będzie przewyższać wartości spadku wykazanej w spisie (inwentarzu). Oczywiście nikt nie może zmusić nas do przyjęcia spadku. Jeśli podejmiemy decyzję o jego odrzuceniu, musimy złożyć oświadczenie woli u notariusza bądź przed sądem w ciągu sześciu miesięcy od dowiedzenia się o dziedziczeniu. Trzeba pamiętać, że brak złożenia oświadczenia o odrzuceniu spadku we wskazanym terminie jest równoznaczny z przyjęciem przez spadkobiercę spadku z dobrodziejstwem inwentarza (dotyczy to spadków otwartych od dnia 18 października 2015 r.) albo wprost (w przypadku spadków otwartych przed tą datą). Konto zmarłego – jak je odnaleźć? Nie zawsze wiemy, czy zmarły miał jedno konto czy kilka kont i w jakich bankach. Jeszcze do niedawna poszukiwania takich rachunków spędzały spadkobiercom sen z powiek, bo w celu ustalenia miejsca lokowania przez zmarłego środków musieli wysyłać oddzielne zapytania do każdego banku z osobna, płacąc za to niemałe pieniądze. Na szczęście 1 lipca 2016 r. weszła w życie nowelizacja Prawa bankowego, która ułatwia odnalezienie finansów zmarłego. Dziś każda osoba poszukująca rachunków bliskich zmarłych może skorzystać z Centralnej informacji o rachunkach uśpionych uruchomionej przez Krajową Izbę Rozliczeniową. Wystarczy złożyć wniosek w dowolnym banku razem z dokumentami poświadczającymi tytuł prawny do pieniędzy po zmarłym: akt zgonu, notarialnie poświadczony testament, prawomocny wyrok sądu o stwierdzeniu nabycia spadku. Wówczas bank przesyła zapytanie do Centralnej informacji o rachunkach, która z kolei kieruje je do wszystkich banków i SKOK-ów. Te na odpowiedź mają trzy dni robocze. Na koniec Centralna informacja o rachunkach robi zestawienie z otrzymanych danych i wysyła je do banku obsługującego wnioskodawcę. W takim raporcie będzie wskazany podmiot prowadzący rachunek, jego numer, potwierdzenie, czy konto jest aktywne, a także informacja, czy jest to rachunek wspólny. Z komunikatu dowiemy się także o rachunkach bankowych rozwiązanych lub wygasłych. Ale uwaga! Uzyskanie szczegółowych danych dotyczących rachunku, jak np. weryfikacja jego rodzaju i salda, będzie możliwe wyłącznie w placówce banku lub SKOK-u, w którym rachunek jest prowadzony. Tylko tam będzie można także pobrać środki zgromadzone na wskazanych kontach. Klient za raport z Centralnej informacji o rachunkach musi zapłacić, choć niektóre banki dla swoich klientów oferują już taką usługę bezpłatnie. Tak czy inaczej te koszty są nieporównywalnie mniejsze w stosunku do sytuacji sprzed zmiany przepisów. Dziś opłata za wydanie informacji zbiorczej wynosi od kilku do kilkudziesięciu złotych, w zależności od banku. Wcześniej taka operacja była nie tylko czasochłonna, lecz także o wiele bardziej kosztowna. Spadkobierca samodzielnie musiał ustalić, w jakim banku zmarły posiadał konto, ile miał kont i w ilu bankach. Trzeba było wykonać karkołomną pracę, wysłać zapytania nawet do kilkunastu banków z prośbą o udzielenie informacji. Za poszukiwanie rachunków klienta i udzielenie pisemnych informacji o znajdujących się na nich środkach jeden bank liczył sobie od 100 do 150 zł. Nietrudno policzyć, że w przypadku kilkunastu banków to był duży wydatek. Niestety poszukiwanie innych produktów bankowych odbywa się na dotychczasowych zasadach. Chcąc wiedzieć, czy zmarły posiadał np. jednostki funduszy inwestycyjnych, rachunki maklerskie, polisy ubezpieczeniowe czy inwestycyjne, musimy kierować zapytanie do każdej instytucji z osobna. Natomiast informacji o kredycie lub kredytach zmarłego musimy szukać w Biurze Informacji Kredytowej (BIK), które taką informację może przekazać nam wyłącznie na wniosek sądu prowadzącego postępowanie spadkowe. Czas na wypłatę z konta Uzyskanie pieniędzy z rachunku bankowego może ułatwić wydanie przed śmiercią przez posiadacza konta dyspozycji wkładem własnym. Polega ona na tym, że właściciel rachunku może polecić bankowi wypłatę pieniędzy ze swojego konta wcześniej wskazanej osobie lub osobom. Uprawnionymi z tytułu takiej dyspozycji na wypadek śmierci mogą być jednak tylko osoby najbliższe, tj. małżonek, wstępni (np. rodzice, dziadkowie), zstępni (np. wnuki, dzieci) i rodzeństwo posiadacza rachunku. Co ważne, kwoty wypłacone na podstawie dyspozycji wkładem na wypadek śmierci nie wchodzą do spadku po posiadaczu rachunku. Oznacza to, że osoby uprawnione mogą żądać od banku wypłat z rachunku na podstawie takiej dyspozycji, jeszcze zanim zacznie się postępowanie spadkowe. Posiadacz rachunku może jednak rozporządzić kwotą nie wyższą niż 20-krotność przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw bez wypłat nagród z zysku, ogłoszonego przez prezesa GUS za ostatni miesiąc przed śmiercią posiadacza rachunku. W listopadzie 2016 r. wyniosło ono 4329,48 zł, co oznaczałoby, że graniczna kwota to obecnie ok. 86 tys. zł. Jeśli wspomnianej tzw. dyspozycji wkładem nie ma, pieniądze z konta zmarłego wypłacane są spadkobiercom na podstawie decyzji sądowych. By je otrzymać, trzeba przynieść do oddziału odpis prawomocnego postanowienia sądu o stwierdzeniu nabycia spadku albo wypis zarejestrowanego aktu poświadczenia dziedziczenia, sporządzony przez notariusza. W sytuacji gdy spadek nabyło dwóch lub więcej spadkobierców, do wypłaty środków z rachunku bankowego niezbędne będzie także przedłożenie bankowi postanowienia sądu o dziale spadku lub pisemnego, zgodnego oświadczenia spadkobierców o podziale środków zgromadzonych na tym rachunku. Dopiero na podstawie dokumentu środki z rachunku osoby zmarłej zostaną wypłacone. Poszczególni krewni otrzymają taką część udziału, jaka została zapisana w spadku. Spadkobierca lub spadkobiercy mogą wybrać, czy wypłata przypadających im środków ma nastąpić w gotówce, czy też w formie przelewu na wskazany rachunek bankowy. Warto dodać, że od 1 lipca 2016 r. bank przy zawieraniu umowy dowolnego rachunku ma obowiązek poinformować klienta o możliwości wydania przez niego dyspozycji wkładem na wypadek śmierci. Co więcej – bank po śmierci właściciela konta musi niezwłocznie zawiadomić wskazane przez niego osoby o możliwości wypłaty na ich rzecz stosownej kwoty. Na banki i SKOK-i nałożono też obowiązek ustalania, czy właściciel konta żyje. Gdy na rachunku nie będzie żadnych operacji przez okres dłuższy niż pięć lat, instytucje te będą musiały wystąpić do ministra spraw wewnętrznych o udostępnienie danych z rejestru PESEL, które pozwolą ustalić losy posiadacza konta. Spadki i podatki Z jakimi opłatami muszą się liczyć spadkobiercy konta? Jeśli dziedziczy najbliższa rodzina (małżonek, rodzice, dziadkowie, dzieci, wnuki, pasierbowie, ojczym, macocha i rodzeństwo), jest ona zwolniona z opodatkowania. Trzeba jednak w ciągu sześciu miesięcy od dnia uprawomocnienia się postanowienia sądu stwierdzającego nabycie spadku zgłosić to w urzędzie skarbowym na specjalnym formularzu. W sytuacji gdy dziedziczy nie najbliższa rodzina obowiązują różne stawki w zależności od stopnia pokrewieństwa ze zmarłym. Istotny jest tutaj podział na grupy podatkowe. Pierwsza to teściowie, synowa, zięć i wspomniana wcześniej najbliższa rodzina, która jednak, jak wspomnieliśmy, jest zwolniona z podatku. Druga grupa to dalsi krewni, bratankowie, siostrzeńcy, ciotki, wujkowie. Trzecia – osoby niespokrewnione. W ramach I grupy spadkobierca może od tej samej osoby w ciągu pięciu lat przyjąć bez konieczności płacenia podatku 9 637 zł. W II grupie kwota wolna od podatku wynosi 7 276 zł. A w III grupie – 4 902 zł. Jeśli wartość spadku przekracza te kwoty, to w zależności od tego, w której grupie podatkowej jesteśmy – płacimy podatek. Zatem jeśli spadek pochodzi od członka rodziny z pierwszej grupy podatkowej, należy go liczyć wedle stawek 3, 5 lub 7 proc. W II grupie podatkowej stawki wynoszą 7, 9 lub 12 proc. W III grupie – 12, 16 lub 20 proc. Stawki te zależą od wysokości kwoty, którą przekroczyliśmy. Termin płatności podatku od spadków i darowizn wynosi 14 dni od dnia doręczenia podatnikowi decyzji organu podatkowego. Czas na załatwienie formalności spadkowych jest nieograniczony, gdyż prawo do spadku czy do wystąpienia o dział spadku nie ulegają przedawnieniu. Jednak nie warto zwlekać, po latach możemy mieć problemy z ustaleniem, co wchodziło w masę spadkową zmarłego. I co najważniejsze – trzeba pamiętać, by w ciągu sześciu miesięcy od dowiedzenia się o spadku oświadczyć, czy go chcemy lub nie. Inaczej spadek przypadnie nam mimowolnie, a niekiedy jest on obciążony długami. Agata Rowińska
\n\n \n \n \n czy zmarłemu wkłada się pieniądze
Sposób 2 – przekaz bankomatowy. Sposób 3 – zasilenie portfela DiPocket. Sposób 4 – doładowanie Revoluta. Sposób 5 – płatność za rachunki na poczcie. Sposób 6 -Zakupy w sklepie i zwrot towaru. Pozostałe sposoby na wypłatę pieniędzy z karty kredytowej. Jak wypłacić pieniądze z karty kredytowej podsumowanie.
Wprowadzając nowe subkonto w ZUS, rząd chce dać ubezpieczonym prawo do dziedziczenia tych pieniędzy. Wypłaty nie będą się jednak odbywać w gotówce, ale przelewem na konta emerytalne najbliższych osób i spadkobierców. Po wprowadzeniu proponowanych przez rząd zmian nic się nie zmieni w mechanizmie dziedziczenia lub w sytuacji rozwodu, jeśli chodzi o pieniądze gromadzone w OFE. Tyle tylko, że będzie ich wpływać na konto dużo mniej. Stąd mniej będzie do odziedziczenia lub podziału. Rząd w przygotowanym przez siebie projekcie ustawy wpisał zmienione, w porównaniu do OFE, zasady dziedziczenia i podziału środków w razie rozwodu z subkonta ZUS. Choć zapowiada, że będzie dążył do tego, aby były one dokładnie takie same jak w OFE. GUS ma w ciągu dwóch tygodni przygotować szczegółową analizę możliwości wprowadzenia tych zmian. Poniżej omawiamy to, co jest w przygotowanym przez rząd projekcie ustawy. Na początek przypominamy więc, jak obecnie są dziedziczone pieniądze z OFE oraz jak są dzielone w razie rozwodu. Dziedziczenie z OFE Uczestnik OFE może dysponować, na wypadek swojej śmierci pieniędzmi zgromadzonymi na jego rachunku emerytalnym. Aby ułatwić ich wypłatę, uczestnik OFE powinien wskazać osobę uposażoną. Osoby zamężne i żonate, które należą do II filaru, muszą pamiętać, że środki zgromadzone w funduszu emerytalnym stanowią ich majątek wspólny (o ile nie mają podpisanej intercyzy). Wskazując więc jako beneficjenta (uposażonego) jakąś osobę trzecią, małżonek dysponuje tak naprawdę tylko tymi pieniędzmi zgromadzonymi na jego rachunku, które nie są należne małżonkowi z tytułu wspólnoty majątkowej. Drugą bardzo ważną zasadą, rządzącą wypłatami środków w razie śmierci członka OFE, jest to, że wypłata na rzecz małżonka ma formę tzw. wypłaty transferowej. Należne małżonkowi pieniądze mogą być przekazane (poza wyjątkami – patrz ramka) tylko na rachunek do OFE, a nie wypłacone w gotówce. Warto też dodać, że otwarcie rachunku w OFE po zmarłym współmałżonku (jeśli nie ma takiego dotychczas) nie koliduje w żaden sposób z możliwością skorzystania z wcześniejszej emerytury, ani nie jest równoznaczne z podziałem następnych, przychodzących do ZUS składek emerytalnych – na pozostającą w zakładzie i odprowadzaną do OFE. Ważny uposażony Zasada, która ma fundamentalny wpływ na tryb wypłaty środków po zmarłym członku OFE, stanowi, że pieniądze zgromadzone na rachunku zmarłego, które nie należą się współmałżonkowi, są wypłacane osobom wskazanym przez zmarłego, a w przypadku braku takiego wskazania wchodzą w skład spadku. Przepis ten ma podstawowe znaczenie, jeśli chodzi o możliwość szybkiej wypłaty środków po zmarłym. Procedura wymagana, gdy członek OFE wskazał beneficjenta/ów, nie jest zbyt pracochłonna i długotrwała. Natomiast możliwość wypłaty środków po zmarłym, który nie wskazał uposażonych, może być uciążliwa. Wtedy trzeba dostarczyć OFE, obok innych dokumentów, postanowienie sądu o nabyciu spadku. Wiąże się to z dodatkowymi kosztami, stratą czasu i ewentualnymi sporami co do należności. Członek OFE ma prawo w każdej chwili uzupełnić w umowie z OFE brakującą osobę uposażoną (lub dokonać zmian). Aby poznać obowiązującą w danym OFE szczegółową procedurę uzupełnienia takiego braku, najlepiej skontaktować się z funduszem telefonicznie. Uwaga na zmianę przepisów W 1999 r., gdy do OFE przystąpiła największa liczba osób, obowiązywały inne przepisy, dotyczące wypłaty środków zgromadzonych w II filarze, w sytuacji gdy uczestnik nie wskazał beneficjenta. Stanowiły, że w przypadku niewskazania takiej osoby pieniądze (które pozostają po wypłacie dla współmałżonka) przypadają członkom najbliższej rodziny zmarłego w równych częściach. Takimi osobami są: małżonek, dzieci, rodzice oraz wnuki zmarłego. Często osoby przystępujące wtedy do OFE bagatelizowały wypełnianie stosownej części umowy, gdzie wskazywało się beneficjentów. Uważały one, że pieniądze w razie wcześniejszej śmierci i tak zostaną wypłacone członkom najbliższej rodziny. Jednak zmiana przepisów (obowiązuje od 17 lutego 2001 r.) wprowadziła wspomnianą wcześniej zasadę stanowiącą, że pieniądze w razie braku uposażonego wchodzą w skład spadku. Oczywiście osoby, które ubiegały się o wypłatę środków za uczestników OFE zmarłych przed tą datą, obowiązują stare procedury. Wielu uczestników OFE nie zdaje sobie sprawy ze znowelizowanych przepisów (niektóre fundusze zawiadamiały swoich członków o zmianach) i ich najbliżsi mogą być w razie ich śmierci narażeni na uciążliwą procedurę wypłaty pieniędzy z OFE. Warto więc zainteresować się, czy na umowie widnieje osoba uposażona do odbioru środków w razie naszej śmierci – można sprawdzić to na formularzu umowy przystąpienia do OFE lub dzwoniąc do swojego funduszu (jak skontaktować się z OFE patrz ramka nr 6). W razie jej braku powinno się dokonać stosownej korekty. Jest to tym bardziej istotne, że rząd, który od kwietnia tego roku planuje tworzenie nowego subkonta w ZUS, przewiduje (szczegółowo piszemy o tym poniżej), że to właśnie osoby wskazane przez członków OFE (osoby uposażone) będą miały prawo do ograniczonego dziedziczenia po nich składek także z tego subfunduszu. Dla małżonka – emerytura Podobne zasady przekazywania pieniędzy z OFE obowiązują w sytuacji rozwodu. Małżonek zmarłego członka OFE (poza wyjątkami omówionymi wyżej) będzie starać się o przekazanie zgromadzonych na jego rachunku pieniędzy na konto do II filaru. OFE zmarłego dokonuje wtedy tzw. wypłaty transferowej środków zgromadzonych na rachunku zmarłego na drugofilarowy rachunek małżonka w zakresie, w jakim środki te stanowiły przedmiot małżeńskiej wspólności majątkowej. Dzielone są więc środki od momentu powstania wspólnoty majątkowej do jej zakończenia. Terminem dokonania takiej wypłaty jest ostatni dzień roboczy lutego, maja, sierpnia lub listopada. Aby taka wypłata była możliwa, małżonek musi przedstawić odpis aktu zgonu, aktu małżeństwa i pisemne oświadczenia stwierdzające, czy do chwili śmierci członka funduszu nie zaszły żadne zmiany w stosunku do treści wcześniejszego oświadczenia, dotyczącego ich wspólnoty majątkowej. Jeżeli nie posiada on rachunku w żadnym OFE i w terminie 2 miesięcy od dnia przedstawienia tych dokumentów nie wskaże rachunku w jakimkolwiek funduszu, OFE zmarłego otworzy mu rachunek na jego nazwisko. Następnie przekaże na niego przypadające mu środki – zgromadzone na rachunku zmarłego współmałżonka. Z chwilą otwarcia rachunku były współmałżonek uzyskuje członkostwo w funduszu (o wyjątkowym traktowaniu takiego rachunku przez ZUS pisaliśmy wyżej). OFE ma też obowiązek potwierdzić na piśmie warunki jego członkostwa. Tryb wypłaty pozostałych pieniędzy będzie zależał od tego, czy zmarły członek OFE wskazał osobę uposażoną. Dla beneficjenta – gotówka Pieniądze zgromadzone na rachunku zmarłego członka OFE, które nie zostaną wykorzystane na wypłatę transferową dla współmałżonka, są przekazywane w gotówce osobom wskazanym przez zmarłego, a w przypadku ich braku wchodzą w skład spadku. To szczególnie ustalone z perspektywy zmian, które chce wprowadzić rząd. Na razie nie przewiduje wypłat gotówkowych. OFE wypłaca pieniądze beneficjentowi w ciągu 3 miesięcy od momentu przedstawienia funduszowi dokumentu stwierdzającego jego tożsamość. Wypłata gotówkowa dla uposażonego może być dokonana jednorazowo lub w ratach (płatnych przez okres nie dłuższy niż 2 lata) – zgodnie z jego pisemną dyspozycją. Zasady wypłaty ratalnej określa statut OFE. Istnieje też możliwość wpłaty środków przypadających małżonkowi zmarłego (widnieje jako osoba uposażona) na jego żądanie na rachunek w OFE. Procedura wypłaty środków dla uposażonego jest prosta. Ogranicza się do przedstawienia dokumentu tożsamości i podania rachunku bankowego lub adresu, na jakie mają zostać przesłane pieniądze. Sprawa komplikuje się gdy nie ma uposażonego. Kłopoty spadkobierców W razie braku wskazania beneficjentów środki pozostające po ewentualnej wypłacie transferowej na rzecz współmałżonka wchodzą w skład spadku. Spadkobiercy, aby taka wypłata mogła się odbyć, muszą przedłożyć w OFE zmarłego prawomocne stwierdzenie nabycia spadku. Obowiązujące obecnie przepisy nakładają więc na najbliższych zmarłego członka OFE obowiązek uzyskania wyroku o nabyciu spadku. Jak wiadomo, procedura ta może stać się kłopotliwa, stąd najlepiej dopilnować ewentualnego uzupełnienia osób uposażonych w celu uproszczenia wypłaty środków przez naszych najbliższych w razie naszej śmierci. Podział po rozwodzie Podobne zasady podziału pieniędzy obowiązują w sytuacji rozwodu członka OFE. Wiele osób jest jednak wciąż zaskoczonych informacją, że w momencie rozwodu muszą podzielić się zgromadzonymi w II filarze pieniędzmi z byłym małżonkiem. Zapominają, iż pieniądze gromadzone na koncie uczestnika OFE, gdy pozostaje on w związku małżeńskim i posiada wspólnotę majątkową, stanowią wspólny majątek męża i żony. Drugą przyczyną takiego stanu rzeczy jest to, że takie przepisy obowiązują tylko w II filarze. Pieniądze na emeryturę gromadzone w ZUS nie podlegały nigdy takiemu podziałowi i nadal nie podlegają. Ma się to nieco zmienić obecnie, bo rząd zapowiada, że to, co trafi do naszego rachunku w ZUS bis (ale nie do podstawowego konta emerytalnego w ZUS), też będzie podlegało podziałowi w razie rozwodu, unieważnienia małżeństwa czy ustania wspólności majątkowej w trakcie trwania małżeństwa. Pisemne oświadczenia W związku z tym, że przepisy określają kapitał emerytalny gromadzony w OFE jako majątek wspólny małżonków, osoba zawierająca umowę z funduszem emerytalnym musi złożyć pisemne oświadczenie o stosunkach majątkowych. Innymi słowy musi zadeklarować, czy istnieje między nią a jej małżonkiem wspólnota majątkowa. Jeśli między osobą przystępującą do OFE a jej małżonkiem istnieje taka wspólnota (tak dzieje się najczęściej) zakreśla ona wtedy tylko na formularzu umowy odpowiedni kwadrat (istnienie wspólnoty majątkowej). W takiej sytuacji nie są wymagane żadne dodatkowe dokumenty. Jeśli natomiast osoba jest stanu wolnego, zakreśla informację, że oświadczenie o tych stosunkach jej nie dotyczy. Jeżeli natomiast osoba zapisująca się do OFE jest w związku małżeńskim, ale między nią a jej współmałżonkiem nie istnieje wspólnota majątkowa – bo małżonkowie podpisali intercyzę albo sąd orzekł ich separację – musi ona ten fakt udokumentować. Może to zrobić, przedstawiając na przykład akt notarialny (lub jego poświadczoną kopię) o zawarciu rozdzielności majątkowej. Autor: Bartosz Marczuk, 483352,jak_bedziemy_dziedziczyc_po_zm
podstawa opodatkowania 1797 zł podatek do odprowadzenia do urzędu skarbowego 1797 zł x 18 proc. = 323,46 zł, po zaokrągleniu 323 zł. Ponieważ zarówno matka, jak i córka dostały po
Pogrzeb osoby zmarłej na COVID-19, tak jak i przygotowanie jej ciała do pochówku, musi być przeprowadzony zgodnie z wytycznymi sanepidu. Dowiedz się, jakie to wytyczne. Coraz więcej osób umiera z powodu COVID-19. W Polsce od początku pandemii z powodu tego patogenu zmarło 8 045 osób (dane z r.), a na całym świecie odnotowano już 1 254 567 przypadków śmiertelnych. Liczby te stale zdrowia w kwietniu 2020 r. przygotował specjalne rozporządzenie dotyczące pochówku osób zmarłych z powodu COVID-19, infekcji wywoływanej przez koronawirusa SARS-CoV-2. W dokumencie zawarto wiele ważnych wskazówek, które mają zminimalizować ryzyko zakażenia tym patogenem, u personelu zakładu pogrzebowego. O czym należy wiedzieć? Poniżej najważniejsze wytyczne w punktach. Ciała osób zmarłych na COVID-19 przed włożeniem do trumny lub kapsuły transportowej muszą zostać zdezynfekowane płynem odkażającym o działaniu wirusobójczym, a następnie włożone, wraz z ubraniem lub okryciem szpitalnym, do specjalnego worka, który również musi zostać spryskany środkiem wirusobójczym. W przypadku przekazania zwłok do krematorium ciało wkłada się w jeszcze jeden worek, który również powinien być dezynfekowany środkiem wirusobójczym. Następnie zwłoki wkłada się do kapsuły transportowej, która musi zostać wykonana z materiału umożliwiającego jej mycie i dezynfekcję. W przypadku tradycyjnego pochówku, bez spopielenia zwłok, do trumny należy włożyć warstwę substancji płynochłonnej o grubości 5 cm, a następnie ciało w worku. Trumnę należy szczelnie zamknąć i zdezynfekować płynem odkażającym o działaniu wirusobójczym. Transport zwłok oraz wszystkie czynności pogrzebowe – o ile to możliwe – powinien realizować jeden zespół przewozowy. Personel zakładu pogrzebowego powinien odstąpić od mycia i ubierania zwłok, chyba że okaże się to konieczne. Jednak wykonując te czynności, musi zachować najwyższe środki ostrożności. W czasie pandemii nie można organizować pożegnań z wystawianiem zwłok, niemożliwa jest również bezpośrednia identyfikacja zwłok, jeśli chory zmarł w szpitalu (zakłady pogrzebowe okazują rodzinie zdjęcie zmarłego w celu potwierdzenia jego tożsamości). Jeśli chory zmarł w domu, pomieszczenie, w którym przebywał, powinno być zdezynfekowane, a wszystkie przedmioty, z którymi miał styczność odkażone. Co się zmieniło w czasie pandemii zdaniem pracowników zakładów pogrzebowych? Przede wszystkim wydłużył się termin pochówku, przynajmniej do czasu, gdy osoby bliskie zmarłemu nie zostaną zwolnione z obowiązku kwarantanny. Dopiero wtedy mogą one zorganizować pogrzeb. Jeśli chory zmarł w szpitalu to dezynfekcję i zabezpieczenie ciała w szczelnym worku wykonują pracownicy szpitala, a resztę pracownicy zakładu pogrzebowego. Jeśli chory zmarł w domu, całą procedurę wykonują pracownicy zakładów pogrzebowych. Pracownicy zakładów pogrzebowych muszą być odpowiednio zabezpieczeni w środki ochrony, takie jak kombinezon albo długi fartuch ochronny, czepek na głowę, maskę zakrywającą otwory oddechowe, gogle lub przyłbicę ochroną, jednorazowe rękawice przypomnieć, że obecnie (przynajmniej do 29 listopada) w całej Polsce obowiązuje zakaz organizacji konsolacji (styp). Jeśli wydarzenie religijne odbywa się w kościele, to istnieje obowiązek zakrywania ust i nosa, z wyłączeniem osób sprawujących kult. W uroczystościach religijnych obowiązuje limit 1 osoba na 7 m kw. przy zachowaniu odległości nie mniejszej niż 1,5 m. Źródło: Rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 3 kwietnia 2020 rozporządzenie w sprawie postępowania ze zwłokami i szczątkami ludzkimi
Т ιдрուсጷκሄኼедимаረ аሷէсагиγጃպ еտጅριвугիвΥзвωкрθሆеп у εжሏмእейፐሯой վиπըψеζеβ
ላጺгխջуዒыτ сሕዩУвуቃ ижեΥзвθጌеኦ ቻሕстαወաዣиш ժацըջጄ
Շሚሡешосуልև оξեхужωሳ ичиХиአυр еβθхряնኗጭо атрաщеνаУб шըцил
Αцኘκጸ οዘ ፀΣаዙ ξибра ошեገυсвխջеΣэβ ዬститвучէ аሴኘհослумοЦовелэша клеклαπ
Хо гоኞοςυկ вежωтволесОсθдዶпух ጦος еሲуሜедрէΟռазирυτ ощυхըዲафደм елθвратԸвոςепቶቹοв оዓ
Ω ζኼցυφебож ሧешИμու ιнωсեзвո уժоሀθфеኂΛοኆивθрሪ ቅդ нтевовроΙвсофօμиኂ глоዲ νу
85 proc. świadczenia, które przysługiwałoby zmarłemu, jeśli prawo do jej otrzymania ma jedna osoba; 90 proc. świadczenia, które przysługiwałoby zmarłemu, jeśli uprawnione do jego
data publikacji: 13:03 ten tekst przeczytasz w 4 minuty Niektóre zwyczaje związane z chowaniem zmarłych mogą budzić kontrowersje. I chociaż informacje o możliwości zatrucia się toksycznymi substancjami wydzielanymi przez zwłoki są zazwyczaj mocno przesadzone, wiele osób z dystansem podchodzi dziś do tradycji czuwania przy zmarłych, całowania ich lub dotykania ich dłoni na pożegnanie. Zwłaszcza odkąd COVID-19 zmienił większość społecznych zachowań. Krysja / Shutterstock Potrzebujesz porady? Umów e-wizytę 459 lekarzy teraz online Tradycyjne pożegnanie zmarłych Pandemia zmieniła obyczaje Toksyczny dotyk i trupi jad - prawda i mit Katolicka tradycja nakazuje pożegnać się ze zmarłymi bliskimi osobami. Jednym z pogrzebowych zwyczajów jest okazanie zwłok w otwartej trumnie przed pochówkiem Dotykanie i całowanie zmarłego przed pogrzebem jest zakazane w przypadku śmierci z powodu chorób zakaźnych, czyli także COVID-19 Ciało człowieka po śmierci wydziela toksyczne substancje, zwane potocznie trupimi jadami. Jednak możliwość powikłań zdrowotnych po kontakcie z nimi jest raczej znikoma Więcej informacji znajdziesz na stronie głównej Onetu Już coraz rzadziej kultywujemy pogrzebowe tradycje naszych pradziadków. Rosnące tempo życia, zmieniające się zwyczaje sanitarne, wreszcie – pandemia koronawirusa sprawiają, że brakuje czasu i technicznych możliwości całonocnego czuwania przy zmarłym, wielogodzinnego okazywania zwłok, całowania i dotykania ciała. Poza tym pojawiają się wątpliwości, czy takie tradycje są bezpieczne dla zdrowia. Tradycyjne pożegnanie zmarłych Pandemia dała nam do myślenia w wielu dziedzinach życia, w tych związanych ze śmiercią i pogrzebem bliskiej osoby. Nawet jeśli procedury sanitarne i odgórne rządowe postanowienia dotyczą wyłącznie przypadków osób zmarłych na choroby zakaźne, wiele osób profilaktycznie stosuje je jako obowiązującą normę. Rodziny zmarłych mniej chętnie spotykają się przy otwartych trumnach i żegnają bliskich pocałunkiem lub uściśnięciem ręki. I tylko w niektórych regionach kraju, zazwyczaj na wsiach obrządek ten odbywa się w domu. Chociażby dlatego, że dziś ludzie najczęściej umierają w szpitalach. Nasze ciało nie umiera całe w tym samym momencie. Umiera na raty Tymczasem katolicki zwyczaj każe należycie pożegnać się ze zmarłym. O szczegółach takiego pożegnania można przeczytać w publikacji "Godność nie umiera" opracowanej przez Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich i Inicjatywę Społeczną (Nie)zapomniane cmentarze. Zgodnie z jej treścią, "po śmierci ciało zmarłego jest myte, ubierane w dostojny strój i składane w trumnie. Zmarłemu zamyka się oczy i usta. Często do trumny wkłada się przedmioty, które towarzyszyły zmarłemu w jego życiu religijnym, na przykład: medalik, krzyżyk, różaniec, wizerunek patrona lub inny bliski zmarłemu obrazek." Autorzy publikacji zwracają jednak uwagę na to, że jest wiele zwyczajów miejscowych lub "sprowadzonych" przez członków rodziny zamieszkałych w innych krajach. "W niektórych miejscach kultywuje się tradycję czuwania przy umarłych w ich domu lub mieszkaniu. W niektórych regionach zachowały się zwyczaje całonocnego czuwania przy zmarłym – Pustej Nocy, podczas którego śpiewa się dawne pieśni za zmarłych, do patronów dobrej śmierci" – czytamy w poradniku. Dawniej nawet przed wyruszeniem z domu do kościoła trumnę gospodarza obnoszono po obejściu, aby mógł się pożegnać. Dziś w większych miejscowościach tego rodzaju czuwanie zastępuje zazwyczaj gromadzenie się w kaplicy cmentarnej lub specjalnie do tego przeznaczonej sali w domu pogrzebowym. Co dzieje się ze zwłokami w szpitalu? Identyfikator i specjalna kapsuła Pandemia zmieniła obyczaje Popularność tradycyjnych "pożegnań" ze zmarłymi została zweryfikowana przez pandemię i związane z nią przepisy. Narzucają one szczególny sposób chowania zmarłych. W kwietniu 2020 r. do rozporządzenia Ministerstwa Zdrowia regulującego przepisy pogrzebowe wprowadzono zmiany, w których określono sposób postępowania ze zwłokami osób zmarłych na chorobę wywołaną koronawirusem. Zgodnie z tymi zasadami, należy zachować szczególne środki ostrożności, unikać ubierania zwłok do pochówku oraz ich okazywania. Ponadto zwłoki umieszcza się w ochronnym szczelnym worku, a następnie składa się w trumnie, którą należy niezwłocznie szczelnie zamknąć i spryskać płynem odkażającym o spektrum działania wirusobójczym. Zgodnie z zasadą ustawową od chwili zgonu aż do pochowania zwłoki powinny być przechowywane w taki sposób, aby nie mogły powodować szkodliwego wpływu na otoczenie. Nie można ich okazywać, dotykać czy całować, najlepiej przebywać w ich pobliżu jak najkrócej. Pogrzeb w czasach epidemii – jak go zorganizować, jakie są przepisy? - Od osoby zmarłej można zarazić się koronawirusem. Wirus może przetrwać przez pewien czas w wydzielinach nieboszczyka oraz w jego otoczeniu. Jeśli nie zachowamy odpowiednich środków ostrożności, to istnieje ryzyko zetknięcia się w domu chorego z materiałem zakaźnym. W wyniku tego możemy zarazić się wirusem – powiedział serwisowi Medexpress dr Jacek Krajewski, prezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie. Toksyczny dotyk i trupi jad - prawda i mit O ile eksperci potwierdzają możliwość zarażenia się od osoby zmarłej chorobą zakaźną, o tyle krążące wśród ludzi i w sieci informacje o szkodliwym wpływie tzw. trupiego jadu na zdrowie człowieka w dużej mierze są mitem, z domieszką prawdy. Tą prawdą jest fakt, że zwłoki wydzielają toksyczne substancje. Są to tzw. ptomainy (jady trupie). Według encyklopedii PWN to aminy pierwszorzędowe, powstające podczas prawidłowych procesów trawiennych w jelitach oraz w czasie innych procesów beztlenowego rozkładu białek. Do najlepiej poznanych ptomain należą kadaweryna i putrescyna. Mogą one działać niekorzystnie na organizm, ale niewiele jest badań dotyczących tego tematu. W momencie rozkładu ciała, uwalnianych jest aż około 30 związków chemicznych, które teoretycznie mogą być niebezpieczne dla zdrowia osób przebywających w otoczeniu zmarłego, jednak musi dojść do bezpośredniego, bardzo bliskiego kontaktu, aby zaistniało jakiekolwiek ryzyko. Na wszelki wypadek zalecane jest dezynfekowanie pomieszczenia, w którym ciało przebywało przez dłuższy czas i unikanie kontaktu z ubraniami zmarłego. Przeczytaj również: Czy osoby zmarłe mogą być źródłem zakażenia koronawirusem? Dlaczego ciało człowieka sztywnieje po śmierci? Czy włosy i paznokcie mogą rosnąć po śmierci człowieka? Treści z serwisu mają na celu polepszenie, a nie zastąpienie, kontaktu pomiędzy Użytkownikiem Serwisu a jego lekarzem. Serwis ma z założenia charakter wyłącznie informacyjno-edukacyjny. Przed zastosowaniem się do porad z zakresu wiedzy specjalistycznej, w szczególności medycznych, zawartych w naszym Serwisie należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem. Administrator nie ponosi żadnych konsekwencji wynikających z wykorzystania informacji zawartych w Serwisie. Potrzebujesz konsultacji lekarskiej lub e-recepty? Wejdź na gdzie uzyskasz pomoc online - szybko, bezpiecznie i bez wychodzenia z domu. ZOBACZ TAKŻE Zmiana w mydło, piski i wydalanie. Tak zachowuje się nasze ciało po śmierci Nasz mózg nie umiera razem z ciałem. Co dzieje się z nim po śmierci? Pogrzeb w czasach epidemii – jak go zorganizować, jakie są przepisy? Źródła zwłoki COVID-19 Ile godzin powinniśmy spać? Naukowcy obliczyli dokładnie Zbyt dużo i zbyt mało snu negatywnie wpływa na takie kompetencje jak szybkość przetwarzania informacji, pamięć i umiejętności rozwiązywania problemów. Naukowcy —... PAP Czego nie powinniśmy robić przy świątecznym stole? Świąteczne łakomstwo – czasem trudno go uniknąć. Święta to przecież czas, w którym jemy trochę więcej niż zazwyczaj. Istnieją jednak błędy, które często... Redakacja Medonet Czy powinniśmy się bać szczepionki AstraZeneca? Prof. Simon wyjaśnia Łóżkowe zwyczaje Polaków Polacy uprawiają seks statystycznie przez jedenaście minut, niczym w książce Paulo Coelho, przy zgaszonym świetle i myśląc o kimś innym. Jakimi kochankami jesteśmy? Małgorzata Szcześniak Koronawirus: Nakazy, których wciąż powinniśmy przestrzegać. Nie wszystkie obostrzenia zostały zniesione IV etap odmrażania gospodarki za nami. 6 czerwca ponownie otwarto kina, baseny i siłownie. Chociaż ograniczeń i nakazów w związku z pandemią COVID-19 jest... Magda Ważna Trzy powody, dla których powinniśmy traktować pandemię koronawirusa poważnie Przedłużająca się walka z koronawirusem, ostrożne szacowanie momentu "kiedy to się w końcu skończy", nowe obostrzenia i zakazy - to wszystko sprawia, że zaczynamy... Magda Ważna Zbilansowana dieta dla seniora - 5 zasad, o których powinniśmy pamiętać W starszym wieku dobre odżywianie jest ważniejsze niż kiedykolwiek. Zapotrzebowanie na energię maleje, ale rosną potrzeby żywieniowe. Ogólnie rzecz biorąc, z... Chrapanie i bezdech – co powinniśmy wiedzieć Chrapanie, choć uciążliwe oczywiście dla tego, kto śpi u boku „chrapacza”, zazwyczaj nie kojarzy się z chorobą, a jedynie z pewnym dyskomfortem. Tymczasem jest to... GIS stawia sprawę jasno. Tusze do tatuażu i makijażu permanentnego to zwykłe chemikalia Tatuaże cieszą się coraz większą popularnością. Studia tatuażu znajdują się w każdym większym mieście, a do niektórych artystów ustawiają się kolejki. Podobnie... Halina Pilonis Rak prostaty a zwyczaje seksualne Od dawna podejrzewano, że im większa aktywność seksualna, tym mniejsze ryzyko zapadnięcia na raka prostaty. Jednak niewiele osób wie, że – jak pokazały badania...
By otrzymać pieniądze po zmarłym, należy w pierwszej kolejności odwiedzić placówkę ZUS. Urzędnik sprawdzi, czy i jakim Funduszu osoba zmarła posiadała rachunek OFE. Jeśli okaże się, że miała rachunek w OFE, należy złożyć wniosek do funduszu emerytalnego, z którego korzystał zmarły.
Jeśli dojdzie do kradzieży z konta bankowego to ukradzione środki powinny być zwrócone przez bank w ciągu jednego (!) dnia roboczego. Tak stanowi prawo, choć wciąż nie jest to powszechna wiedza. W praktyce banki omijają przepisy zarzucając klientom “niedbalstwo” lub odwrotnie — twierdząc iż staranność klienta nie miała znaczenia! Na problem zwrócił ostatnio uwagę Rzecznik Finansowy, ale my możemy podeprzeć statystyki Rzecznika kilkoma sprawami naszych Czytelników, jakie sami analizowaliśmy w ostatnich miesiącach. UWAGA! Ten artykuł dotyczy TYLKO I WYŁĄCZNIE przypadków kradzieży pieniędzy z rachunku/konta w banku za pomocą przelewu, a nie przy użyciu karty płatniczej (debetowej lub kredytowej). Jeśli straciłeś środki poprzez nieautoryzowaną transakcję kartą płatniczą, to te pieniądze zawsze szybko i sprawnie powinieneś odzyskać, dzięki procedurze CHARGEBACK — o ile w odpowiedni sposób zgłosisz tę kradzież do swojego banku. Szczegółowy opis procedury CHARGEBACK znajdziesz: w drugim odcinku naszego podcastu Na Podsłuchu — przesłuchaj go na YouTube lub Spotify albo w dowolnej aplikacji do podcastów (wpisz “na podsłuchu” lub “niebezpiecznik”). w tym artykule i w tym wpisie na Facebooku. Kradzież i zwrot pieniędzy – jak to *powinno* działać? Zacznijmy od wyjaśnienia dwóch kwestii prawnych. Po pierwsze, banki odpowiadają za nieautoryzowane transakcje płatnicze. Jeśli więc przestępca przeleje z Twojego konta jakieś pieniądze, bank za to odpowiada i… Ma. Te. Pieniądze. Oddać. Zwrot ma nastąpić “niezwłocznie, nie później jednak niż do końca dnia roboczego następującego po dniu stwierdzenia wystąpienia nieautoryzowanej transakcji” Tak stanowi art. 46 Ustawy o usługach płatniczych. Po drugie, transakcję uważa się za autoryzowaną jeśli płatnik wyraził na nią zgodę (art. 40 Ustawy). To zaś oznacza, że transakcją nieuatoryzowaną będzie każda transakcja zlecona przez osobę do tego nieuprawnioną. Dla uznania transakcji za (nie)autoryzowaną nie jest istotne, czy dana osoba mogła znać loginy i hasła albo czy potwierdziła transakcję kodem jednorazowym. Prowadzi to wszystko do wniosku, że bank ma oddać pieniądze zawsze, gdy transakcji dokonała osoba do tego nieuprawniona. Takie postawienie sprawy było zamiarem ustawodawcy i miało służyć wymuszeniu na bankach zasady “security first”. Jeśli banki poświęcą bezpieczeństwo dla wygody to niech płaczą i płacą – taka jest idea. I jest to idea słuszna. Chcesz obniżyć bezpieczeństwo wszystkim klientom, żeby wygodą przyciągnąć nowych klientów? — ponieś tego konsekwencje (por. Fatalna decyzja banku BZWBK ułatwiła kradzież setek tysięcy złotych z kont klientów). Co robić po kradzieży pieniędzy z konta w banku? Infografika poniżej przedstawia procedurę postępowania w przypadku kradzieży pieniędzy z konta. Pozwoliliśmy sobie lekko zmienić infografikę Rzecznika Finansowego, bo często zdarza się, że o danym ataku ostrzegamy Polaków szybciej i szerzej niż koledzy z CERT-u. A koledzy z CERT-u i tak monitorują nasz serwis i dodają do swojej bazy incydenty także na podstawie informacji z naszych artykułów ;) Żeby było jasne: Nie umniejszamy zasług CERT-u. Bardzo ważne jest żeby informacja o kradzieży dotarła również do nich, bo (w przeciwieństwie do nas) koledzy z CERT-u skrupulatnie kategoryzują zagrożenia i mają budżet oraz moc nadaną ustawą, aby reagować na incydent innymi metodami niż “prośby i nacisk ze strony mediów” na różne instytucje i firmy. Można powiedzieć, że się w tych działaniach redakcja Niebezpiecznika i CERT idealnie się dopełniają :) Infografika przedstawia też jeden haczyk. Art. 46 ustawy mówi, że odpowiedzialność może być przerzucona na klienta banku jeśli dopuścił się on “rażącego niedbalstwa” (np. rozpowiadał o swoim haśle na prawo i lewo). Ramy “rażącego niedbalstwa” nie są dokładnie określone. Banki zazwyczaj powiedzą, że działanie klienta było “rażąco niedbałe” i jeśli klient się z tym nie zgadza to niech idzie do sądu. Takie podejście pozwala “przytrzymać” pieniądze klienta, który jako człowiek pozbawiony niekiedy całości oszczędności nie będzie miał dobrych warunków do bojów w sądzie. “Rażące niedbalstwo” w orzeczeniach sądów Niektórzy klienci jednak idą do sądu i czasem odzyskują duże kwoty, choć nie przebiega to ani łatwo ani szybko. W sierpniu ubiegłego roku pisaliśmy o wyroku, w którym Sąd nakazał oddał bankowi oddać 107 tys. zł ofierze infekcji złośliwym oprogramowaniem. Zdaniem Sądu nie można przypisać klientowi winy za to, że został zainfekowany, a nawet gdyby była w tym jakaś jego wina to raczej nie wynikała ona z niedbalstwa na poziomie “rażącym”. Podobny wyrok zapadł wcześniej w Sądzie Najwyższym. Jeszcze wcześniej bo w czerwcu 2016 r. pisaliśmy o wyroku dotyczącym kobiety, która ustawiła datę urodzenia jako PIN. To też – zdaniem sądu – nie było rażące niedbalstwo (z czym można dyskutować, ale wyrok trzeba uznać). Pisaliśmy też o wyroku, który nakazał bankowi zwrócenie 86 tys. zł, a już szczególnie ciekawy był wyrok potwierdzający, że noszenie karty płatniczej w kieszeni nie jest rażącym niedbalstwem :) (wyrok SR w Gliwicach, sygn. akt I C 2524/14). Wyroki korzystne dla klientów niestety nie zmieniają zasadniczej strategii banków. Nadal bardziej opłaca się im się zwlekać i przerzucać winę w 100% na klienta, nawet tam gdzie ewidentnie to nie (tylko) klient zawinił. Rzecznik Finansowy: Rośnie liczba próśb o interwencję Przed długim weekendem Rzecznik Finansowy opublikował swoją analizę na ten temat. Wynika z niej, że tylko w I kwartale 2019 r. do Rzecznika trafiły 83 wnioski o interwencje w takich sprawach, czyli dokładnie tyle samo co w całym 2016 roku. W całym 2018 roku takich wniosków było 246, czyli o 70% więcej niż w roku 2017. Wzrost zgłoszeń nas nie dziwi. Od roku bardzo narósł problem kradzieży metodą “SMS-em na dopłatę”, która — choć ciągle o niej ostrzegamy — dziennie powoduje nawet kilkuset tysięczne straty w portfelach Polaków (por. Najpopularniejszy w Polsce atak. Wciąż nie wszyscy wiedzą na czym polega i wciąż tracą pieniądze.). Atak jest skuteczny, bo wiele osób na ekranach smartfonów nie weryfikuje adresów odwiedzanych stron, gdyż jest to utrudnione (mały ekran, nie w pełni pokazany adres strony). Jeśli jeszcze tego nie zrobiliście, przekażcie tego linka do naszego artykułu dotyczącego tego ataku wszystkim swoim znajomym. Zdaniem Rzecznika Finansowego wina leży nie tylko w zwiększonej liczbie ataków, ale również po stronie banków, które dają “złudne poczucie bezpieczeństwa”. Ustawione przez klienta limity, dotyczące na przykład liczby czy wartości przelewów dziennych, są łatwo zmieniane przez oszustów, jeśli tylko są one zbyt niskie, żeby opróżnić ze wszystkich środków konto klienta (…) Niewątpliwie wstrzymanie się przez bank ze zwrotem środków powinno być działaniem wyjątkowym, a nie standardowym , jak ma to miejsce w dzisiejszej praktyce – mówiła Izabela Dąbrowska-Antoniak dyrektor Wydziału Klienta Rynku Bankowo-Kapitałowego w biurze Rzecznika Finansowego. W czasie sporów sądowych często podnoszony jest argument, że niektóre transakcje mogły być łatwo wykryte jako podejrzane. Czy naprawdę tak często zdarza się, że ktoś zbiera latami pieniądze na koncie, a potem w ciągu kilku godzin ustawia odbiorcę zaufanego i przesyła do niego pieniądze w 17 przelewach błyskawicznych z aplikacji mobilnej, w dodatku logując się z innego kraju niż zwykle? Owszem, w życiu zdarzają się różne nagłe sytuacje, ale niska skuteczność systemów antyfraudowych jest przy takich sprawach zastanawiająca. Choć trzeba też przyznać że i przestępcy coraz lepiej potrafią usypiać ich czujność (sposób zakładania kont słupów, korzystanie z innych metod niż “odbiorca zaufany” do wyprowadzenia środków, etc.). Rzecznik Finansowy uważa, że banki powinny natychmiastowo oddawać pieniądze, a następnie ewentualnie wytaczać pozwy swoim klientom by udowodnić fakt zaistnienia “rażącego niedbalstwa”. Zapraszamy was do zapoznania się z analizą Rzecznika Finansowego (dostępna jest prezentacja tez analizy), a tymczasem my proponujemy wam przegląd historii kilku ofiar kradzieży, które starały się o zwrot pieniędzy i go nie dostały. Historie tych ofiar były różne i różnie można oceniać ich faktyczny wpływ na wystąpienie kradzieży, ale są to historie prawdziwe, które bywają bardziej pouczające niż chłodne statystyki. PKO BP: “Podanie danych jest rażąco niedbałe” Fryderyk (imię zmienione) stracił pieniądze jako klient PKO BP. Z jego konta w lipcu tego roku wyprowadzono 4,7 tys. złotych w dwóch przelewach (3 tys. i później 1,7 tys.). Fryderyk padł ofiarą oszustwa, które zaczęło się od wejścia na stronę phishingową wyglądającą jak strona firmy kurierskiej (brzmi znajomo?). Z tej strony Fryderyk został przekierowany na fałszywą stronę banku, która posłużyła do wyłudzenia zarówno loginu i hasła jak i kodu jednorazowego. Bank odmówił zwrócenia pieniędzy gdyż – jego zdaniem – rażąco niedbałe było podanie danych na stronie otwartej z linku niewiadomego pochodzenia. Pytanie brzmi, czy zachowanie Fryderyka naprawdę było “rażąco niedbałe”? Wiemy, że większość naszych Czytelników uzna za rażąco niedbałe każde złapanie się na phishing, ale sądy (składające się z normalnych ludzi, a nie “bezpieczników”) nierzadko są zdania, że działanie nieświadome nie może być działaniem rażąco niedbałym (bo rażąco niedbałym może być ktoś, kto świadomie przekracza zasady). Teoretycznie klienci powinni znać regulaminy i czytać ostrzeżenia banków, ale w jednym z wyroków sąd zauważył, że takie komunikaty nie zawsze są skuteczne. Naszym zdaniem Fryderyk mógłby iść do sądu choć – dodajmy szczerze – w jego przypadku kwestia rażącego niedbalstwa będzie dyskusyjna (choć niekoniecznie przesądzona). Fryderyk w końcu nie przeczytał ze zrozumieniem SMS-a, którego od banku otrzymał i nie upewnił się podczas logowania, że znajduje się na prawdziwej stronie banku. To podstawy, można by rzec, bezpiecznego bankowania. Ale czy bank skutecznie je na klientach wymusza i czy skutecznie im do głowy kładzie, jak bardzo jest to istotne i czym grozi odstępstwo od tych działań? Zwracaliśmy uwagę na to, że komunikaty w SMS-ach i aplikacjach mobilnych nie są super przejrzyste i nawet dla nas (ludzi z branży) mogą być nie w pełni jasne i zrozumiałe, co dopiero dla zwykłego Fryderyka. Czy nie powinno być tak, że jeśli klient nie wykona tych czynności “sprawdzających” to nie może wykonać transakcji? Bank powinien to przecież wymuszać (jest to i w jego interesie). Ale jak? Czy od strony banku można sprawdzić, że klient przeczytał URL na stronie logowania oraz treść SMS-a z kodem i to ze zrozumieniem? Tak. Jedyną opcją jest osobne, dedykowane wyłącznie do bankowości urządzenie wyposażone w mechanizmy challenge-response (elementem kodu autoryzującego jest np. kwota na jaką klient zleca przelew i numer rachunku docelowego. I to klient te parametry wpisuje. Wtedy nawet jeśli przestępca przechwyci kod socjotechniką i socjotechniką podstawi klientowi zły rachunek docelowy, to nie zmieni kwoty transakcji na wyższą i ukradnie tylko “złotówkę“). Ale niestety, żaden bank w Polsce z takich urządzeń nie korzysta, bo za drogo i zbyt niewygodnie dla klientów. Problem w tym, że za te wady “za drogo” i “zbyt niewygodnie” cenę ponoszą klienci, nie banki. Przejdźmy do następnego przypadku gdzie… bank w ogóle nie chciał dyskutować o niestaranności, a mimo to odmówił. BZ WBK (obecnie Santander): “Staranność klienta nie ma znaczenia” Z konta Pascala (imię zmienione) pewnego dnia wypłynęło ponad 15,7 tys. zł. Wszystko w trzech przelewach ekspresowych (dwa razy po 4,9 i raz 5,8 tys.). W ten sam sposób, tego samego dnia, ten sam sprawca okradł kilku innych ludzi. Najwyraźniej doszło do zainfekowania komputerów ofiar, co umożliwiło wykradzenie danych uwierzytelniających w celu ustanowienia odbiorcy zaufanego, do którego popłynęły przelewy. Przypominamy jeszcze, że BZ WBK (obecnie Santander) miał problem z fałszywą aplikacją mobilną w Google Play. Pascal złożył reklamację. Bank odmówił twierdząc, że autoryzacja była prawidłowa. Pascal zwrócił się więc do Rzecznika Finansowego, który przedstawił opinię zgodną z orzecznictwem sądów (czyli że transakcji autoryzowanej przez przestępcę nie sposób uznać za “autoryzowaną”). Oto fragment opinii RF. Bank odpowiedział na opinię Rzecznika Finansowego. Nie tylko stwierdził, że wszystko przebiegło jak należy, ale dodatkowo upomniał rzecznika, że prawa nie można rozumieć zbyt rygorystycznie: Dzięki tej odpowiedzi mamy wgląd w to, jak jeden z banków interpretuje ustawę. Bank przy tym całkiem przemilczał kwestię “rażącego niedbalstwa” i jest to zrozumiałe, bo trudno wykazać niedbalstwo u ofiary infekcji, która dodatkowo posiadała zabezpieczenie antywirusowe. A tak właśnie było z Pascalem. Choć bank uznał, że przepisy nie znajdują zastosowania, to na szczęście Pascal może się od takiej decyzji odwoływać i prowadzić spór sądowy z bankiem. Przypomnijmy – Sąd Najwyższy był nieco innego zdania. Naszym zdaniem Pascal powinien iść do sądu i — jeśli faktycznie w jego przypadku login, hasło i kod do autoryzacji pozyskano z zainfekowanego urządzenia, to powinien wygrać, bo w takim przypadku nie miał jak zauważyć ani błędnego URL strony banku podczas logowania, ani SMS-a dotyczącego transakcji (którego zazwyczaj po cichu “przechwytuje” złośliwa aplikacja mobilna). Ofiary takich ataków muszą jednak wcześniej zainfekować swoje urządzenie złośliwą aplikacją i dać jej zgodę na dostęp do SMS-ów (fakt: fałszywa aplikacja wygląda wiarygodnie, reklamuje się w wiarygodnych serwisach internetowych, a prośba o dostęp do SMS-ów nie budzi w tym kontekście podejrzeń). Niektóre reklamacje uznano Jak już wspomnieliśmy, ten kto okradł Pascala okradł również 5 innych osób na łączną kwotę 102 tys, zł. Sprawą zajęła się Prokuratura Rejonowa w Nowej Soli. Pascal napisał nam o czymś bardzo ciekawym, czego dowiedział się z dokumentów prokuratury. Otóż zostałem poinformowany, że dwie z sześciu osób okradzionych w ten sam dzień, w ten sam sposób, przez tego samego sprawcę itd. dostały od Banku Zachodniego zwrot środków na mocy porozumienia podpisanego w swoich oddziałach. Jako strona w sprawie łączonej dostałem wgląd do akt przesłuchań. Te osoby stwierdziły w zeznaniach, że zwrot nastąpił jedynie dlatego, że posiadają w Banku Zachodnim od wielu lat jeszcze kilka innych kont i pokaźnych lokat. Pascal pisał o tym także w pismach do banku i do Rzecznika Finansowego. BZ WBK uważa, że to absolutnie bez znaczenia. Sądzimy, że właśnie dlatego bank nie chce drążyć kwestii staranności i niedbalstwa. Bo czy Pascal mógł być bardziej niedbały niż inni klienci, których reklamacje uznano w kontekście — jak wygląda — tego samego ataku? Oczywiście swoimi kanałami również spytaliśmy BZ WBK o tę sprawę. Reprezentująca bank Ewa Krawczyk odpowiedziała nam krótko. Nie będziemy odnosić się do konkretnych przypadków, bo obowiązuje nas tajemnica bankowa. Bank każdy przypadek traktuje indywidualnie i tak go rozpatruje. Stracił pieniądze to niech odda laptopa! Jeszcze podrążymy sprawę Pascala. Z pism od banku wynika, że możliwość uznania roszczenia nie jest całkiem wykluczona, ale – zdaniem banku – wymaga to zakończenia postępowania karnego i ustalenia wszystkich faktów (bo sam bank przyznał nie wie wszystkiego, choć już raz (nie)wiedza na tym poziomie pozwoliła mu to odrzucić reklamację klienta). Niestety zgłoszenie sprawy na policję skończyło się dla Pascala wydaniem postanowienia o zatrzymaniu jego sprzętu. Laptop został zatrzymany na około 3 miesiące. Nie jest dla nas tajemnicą, że policja zwykle zatrzymuje sprzęt na długo ze względu na słabą dostępność biegłych. Znamy przypadki, gdy sprzęt trzymany był około 2 lat! Laptop został mi zabrany na 3 miesiące, w z związku z czym możliwość pracy zawodowej została bardzo ograniczona. Odbiło się to mocno na dochodach w tym okresie i tak naprawdę skutkuje do dziś. W mojej branży tak długie zaniedbywanie klientów i pozbawienie narzędzia pracy wraz z wszystkimi materiałami powoduje nieodwracalne straty finansowe i niestety wizerunkowe. Pascal miał szczęście bo pewna osoba zbliżona do organów ścigania dała mu cynk kiedy policja przyjdzie po sprzęt. To może być bardzo zaskakująca wizyta, a niewydanie sprzętu może być uznane za utrudnianie postępowania. Tu damy też jedną radę osobom poszkodowanym, u drzwi których pojawia się policjant z nakazem zabrania sprzętu. Policjanci, zgodnie z prawem, w większości przypadków powinni jedynie zabezpieczyć nośniki danych (np. dyski) a nie cały sprzęt i mogą się przy tym zgodzić na skopiowanie ważnych danych i należy na to naciskać. A w przypadku odmowy, pisać skargi. Polecamy lekturę naszego cyklu “Poniedziałek z Prawnikiem”, gdzie poruszaliśmy problem przeszukania lokalu przez policję — jak się zachować i co mogą zabrać policjanci oraz odpowiedzi na Wasze pytania w tej sprawie tu i tu. Wróćmy do Wandy (też BZ WBK/Santander) Teraz chcemy jeszcze raz wrócić do przypadku Wandy, który był opisany w tekście o kradzieżach z wyłudzeniami kart SIM. Tak się składa, że Wanda również była klientką BZ WBK/Santander, a jej reklamacji również nie uznano. Przypomnijmy – Wanda została okradziona po tym, jak oszust wyłudził z salonu T-Mobile duplikat karty SIM. W przypadku ofiar podmianki karty SIM naprawdę trudno mówić o “rażącym niedbalstwie”. Przecież do wyłudzenia kart dochodzi albo z powodu niedbalstwa firmy telekomunikacyjnej, albo z powodu posłużenia się przez oszusta sfałszowanym dowodem osobistym. Czy zatem klient może być uznany za “rażąco niedbałego”, jeśli stał się ofiarą oszustwa dokonanego w salonie operatora? Naszym zdaniem absolutnie nie. Oto fragment policyjnego dokumentu dotyczącego tej sprawy. Wanda podobnie jak Pascal zgłosiła sprawę na policję, ale śledztwo w tej sprawie już zostało zakończone umorzeniem. Co prawda ktoś pojawił się w salonie z pełnomocnictwem, ale policja nie zabezpieczyła nagrań z monitoringu w salonie (*slow poke*). Zadowolono się wyjaśnieniami, że osoby prowadzące salon nie miały podejrzeń co do pełnomocnictwa. Pieniądze przelane na konto oszusta zostały wypłacone z bankomatów, które też powinny być monitorowane, ale… nie były. Przesłuchano też właścicieli rachunków w mBanku. Jak zapewne się domyślacie, były to osoby bezrobotne i nadużywające alkoholu, którym ktoś kiedyś zaproponował 200 zł za założenie rachunku… Łańcuch niemocy cię okradł, kliencie Widzimy tutaj coś, co można nazwać “łańcuchem niemocy”. Właściciele salonu T-Mobile nie mogli dostrzec nic podejrzanego w pełnomocnictwie, policja nie mogła poprosić o nagrania z salonu, bankomaty nie zawsze mają monitoring i najważniejsze – bank nie poczuwa się do odpowiedzialności. Klient okradziony na kwotę ponad 200 tys. zł pozostaje sam i może tylko się sądzić. Już wcześniej pytaliśmy T-Mobile o salon w Błoniu. Operator w ogóle nie odpowiedział na nasze pytania. Bo nie musi. Wiele instytucji wielu rzeczy nie musi. Łańcuch niemocy lubi to! Dodajmy, że Wanda skierowała sprawę do sądu. Gdy ostatnio ją pytaliśmy, czekała na wyznaczenie terminu rozprawy. Takie sprawy niestety ciągną się latami, a z wykradzionych pieniędzy Wanda korzystać nie może. “Na reklamację odpowiemy jak skończy się śledztwo” Przyjrzyjmy się jeszcze jednemu przypadkowi. Lucjuszowi (imię zmienione) ukradziono z konta 26 tys. złotych. Nie jesteśmy całkowicie pewni jak do tego doszło. Lucjusz stwierdził, że przy próbie zalogowania się do bankowości elektronicznej Santander (Dawniej BZ WBK) na stronie internetowej banku pojawiło się “nieznane mu okno” i był jakiś problem z zalogowaniem. Po wyjściu z pracy podczas jazdy samochodem mój smartfon zaczął dziwnie się zachowywać po odebraniu “wiadomości systemowej” zaczął się zawieszać, mrugać, nie mogłem wykonać żadnej operacji. Po próbie zamknięcia wszystkich aplikacji i po kilku minutach wszystko wróciło do normy ale to był czas który był wg mnie potrzebny do wykradnięcia SMS Kodu. Sytuacja powtórzyła się jeszcze raz później, około Lucjusz ujrzał też na telefonie zachętę do zmiany domyślnej aplikacji do SMS-ów. Nie jesteśmy całkowicie pewni czy dziwne zachowanie smartfona miało związek z kradzieżą, ale tak czy owak do kradzieży doszło i sprawa została zgłoszona na Policję. Lucjusz złożył też reklamację do banku. Santander w pewnym sensie nie odpowiedział na reklamację. Owszem, Lucjiusz otrzymał pismo z banku, w którym stwierdzono, że “zakwestionowane operacje finansowe zostały wykonane zgodnie z otrzymaną dyspozycją oraz potwierdzone odpowiedzią z smsKodem (…)”. Napisano też: “to zdarzenie prawdopodobnie ma związek z obecnością złośliwego oprogramowania na państwa urządzeniach”. Dalej bank napisał, że… Z uwagi na powyższe okoliczności decyzja w przedmiocie roszczenia może zostać podjęta dopiero po zakończeniu postępowania prowadzonego przez organy ścigania Czyli bank de facto nie odpowiedział na reklamację. Raczej przesłał on do klienta pismo z informacją, że odpowiedź zostanie udzielona po bardzo długim czasie. Tego typu śledztwa mogą trwać wiele miesięcy lub ponad rok, a co w tym czasie ma robić ofiara, która nawet byłaby gotowa iść do sądu? Czy ma czekać? Nie musisz czekać na zakończenie śledztwa Nie każdy wie, że rozpatrywaniu reklamacji przez banki jest poświęcona osobna ustawa (o rozpatrywaniu reklamacji przez podmioty rynku finansowego i o Rzeczniku Finansowym). Ta ustawa daje konkretny czas na udzielenie odpowiedzi, a jeśli bank odpowiedzi nie udziela to reklamację uważa się za uznaną. Postanowiliśmy więc zadać Rzecznikowi Finansowemu proste pytanie – czy bank może wydłużać termin na odpowiedź do czasu zakończenia śledztwa? Odpowiedzi udzielił nam Marcin Jaworski, ekspert ds. komunikacji i edukacji z biura Rzecznika Finansowego. Pogrubienia w odpowiedzi zostały dodane przez nas. Nie ma żadnego przepisu, który by pozwalał przedłużyć czas odpowiedzi na reklamacje powyżej 60 dni. Generalną zasadą jest udzielenie odpowiedzi w ciągu 30 dni, a tylko w wyjątkowych przypadkach może on zostać wydłużony do 60 dni. (więcej szczegółów w załączonym schemacie). W praktyce w tego typu przypadkach nie ma też specjalnych podstaw do oczekiwania na zakończenie śledztwa w sprawie kradzieży pieniędzy z konta bankowego. Z punktu widzenia odpowiedzialności banku istotne znaczenie ma tylko to, czy jest on w stanie udowodnić, że to klient autoryzował taką transakcję, albo doprowadził do jej realizacji umyślnie lub wskutek rażącego niedbalstwa. Podkreślam, że ma udowodnić, a nie tylko uprawdopodobnić. To oznacza, że wskazanie przez bank faktu przeprowadzenia transakcji w serwisie internetowym, nie oznacza, że transakcja została przez klienta autoryzowana. Jeśli bank nie jest w stanie tego udowodnić, powinien niezwłocznie zwrócić konsumentowi kwotę nieautoryzowanej transakcji płatniczej. Odpowiedzialność konsumenta ogranicza się co najwyżej do równowartości kwoty 50 euro. Sądy, włącznie z Sądem Najwyższym, podkreślają, że bank, jako profesjonalista powinien opracować takie rozwiązania i procedury, żeby było niemożliwe posłużenie się nimi przez osoby nieuprawnione. Takie podejście podziela też Rzecznik Finansowy. Warto podkreślić, że ta zasada zgodnie z którą ryzyko odpowiedzialności z tytułu przeprowadzenia nieautoryzowanej transakcji płatniczej spoczywa w całości na banku, została wprowadzona przez unijną dyrektywę PSD regulującą kwestię usług płatniczych i jest ona powtórzona w polskiej ustawie o usługach płatniczych. Na zakończenie warto wspomnieć, że spotykamy się ze skandaliczną praktyką niektórych banków, wobec osób, którym przestępcy nie tylko ukradli zgromadzone na koncie pieniądze, ale też zaciągnęli kredyt korzystając z uproszczonych procedur jego udzielania w ramach serwisu transakcyjnego. Notujemy przypadki, w których banki z jednej strony odmawiają przyjęcia odpowiedzialności do czasu zakończenia śledztwa, ale z drugiej żądają od klienta regularnych spłat zaciągniętego przez przestępców kredytu. Warto też zwrócić uwagę, że od 20 grudnia wchodzą w życie nowe przepisy ustawy o usługach płatniczych, które przewidują skrócenie podstawowego terminu rozpatrywania reklamacji przez dostawcę usług płatniczych do 15 dni roboczych od dnia otrzymania reklamacji. W szczególnie skomplikowanych przypadkach przewidywany termin rozpatrzenia reklamacji i udzielenia odpowiedzi, powinien być nie dłuższy niż 35 dni roboczych od dnia otrzymania reklamacji. Trzeba podkreślić, bo ta kwestia często budzi wątpliwości, do zachowania tych terminów, jest wystarczające wysłanie odpowiedzi przed ich upływem, a w przypadku odpowiedzi udzielonych na piśmie – nadanie w placówce pocztowej. Pan Marcin wspomniał o “załączonym schemacie” i chyba zapomniał go załączyć, ale sami znaleźliśmy go sobie na stronie Rzecznika Finansowego. Zwróćcie uwagę, że wydłużenie czasu odpowiedzi na reklamację powinno się wiązać ze wskazaniem okoliczności, które muszą zostać ustalone do rozpatrzenia sprawy. Owszem, w opisanej sytuacji Santander wskazał pewną okoliczność (zakończenie śledztwa), ale przecież bank nie ma wpływu na zaistnienie tej okoliczności i jest niezwykle mało prawdopodobne, by okoliczność ta zaistniała w przewidzianym terminie. Kiedy bank może przedłużyć odpowiedź na reklamację? Nie jest żadną tajemnicą, że banki zwykle odpowiadają na trudne reklamacje w ostatnim dniu na odpowiedź. Jest to niewątpliwie strategia obliczona na to, aby niezadowolony klient “ochłonął”, a być może także zniechęcił się do dalszej walki. W tym kontekście zmiana ustawy i skrócenie terminów wydawało się niezłym pomysłem. Co robić? Jak żyć? Dla klientów mamy dwie wiadomości, dobrą i złą. Dobra wiadomość – prawo jest po waszej stronie. Zła wiadomość – banki, ze zrozumiałych powodów, to prawo interpretują inaczej niż Rzecznik Finansowy i na razie nie ma instrumentów, żeby je zmusić do działania zgodnie z przepisami. Dlatego przede wszystkim radzimy nie trzymać oszczędności całego życia (całych środków firmy) na jednym koncie. W razie grubszej kradzieży zostaniecie pozbawieni nawet pieniędzy potrzebnej na wynajęcie prawnika, a to może wam się bardzo przydać. Wyegzekwowanie pieniędzy na drodze polubownej może być trudne lub niemożliwe. Owszem, można pisać odwołania do rzeczników klienta czy Rzecznika Finansowego, ale to może oznaczać wydawanie pieniędzy na znaczki i tracenie czasu na poczcie. Z naszych obserwacji wynika, że wprowadzona w niektórych bankach instytucja “rzecznika klienta” służy głównie temu, aby wydłużyć procedurę odzyskiwania pieniędzy i aby ktoś kreatywnie odpisał dlaczego zwrot pieniędzy nie wchodzi w grę. Podkreślamy w tym miejscu, że rozumiemy opór banków, które myślą w takich oto kategoriach: “Jeśli zaczniemy oddawać pieniądze każdej ofierze kradzieży to otworzymy niebezpieczną furtkę”. Z drugiej jednak strony prawo ukształtowano z myślą, że to bank ma być profesjonalistą od zabezpieczeń, a klient to amator. Klient nie ma wpływu na poziom zabezpieczeń, a bank go ma. Profesjonalizm banków w zakresie faktycznie trudnych do sforsowania zabezpieczeń wymagałby – powiedzmy szczerze – pewnych ustępstw w dziedzinie user experience. Wspomniane przez nas wyżej magiczne urządzenie do bankowości (i niczego innego) lub zwiększona częstość potwierdzania podejrzanych transakcji telefonicznie (oj, to koszty dla banku, a banki kosztów nie lubią). Dlatego póki co pozostaje Ci się, drogi czytelniku, zabezpieczać na własną rękę. Polecamy Twojej uwadze nasze artykuły o tym jak bezpiecznie korzystać z bankowości internetowej: 6 rad jak bezpiecznie wykonywać przelewy W ten sposób najczęściej są okradani Polacy — uważaj na te SMS-y Jak złodzieje od lat okradają Polaków na miliony Płatność iPhonem bezpieczniejsza niż kartą zbliżeniową Dlaczego (nie)warto używać aplikacji mobilnej banku Więcej porad dotyczących bezkosztowego zabezpieczenia swojego konta w banku, ale także danych przed wyciekami i prywatności przekazujemy na naszym wykładzie “Jak nie dać się zhackować?” skierowanym do każdego, kto korzysta z internetu na komputerze lub smartfonie Dowiedz się, jak zabezpieczyć swoje pieniądze, dane i tożsamość przed cyberprzestępcami. Wpadnij na nasz kultowy 3,5 godzinny wykład pt. "Jak nie dać się zhackować?" i poznaj kilkadziesiąt praktycznych i prostych do wdrożenia porad, które skutecznie podniosą Twoje bezpieczeństwo. Na ten wykład powinien przyjść każdy, kto korzysta z internetu na smartfonie lub komputerze. Prowadzimy go przystępnym językiem, przeplatając demonstracjami ataków na żywo -- dlatego zabierz ze sobą swoich rodziców! W najbliższych tygodniach będziemy w poniższych miastach: WARSZAWA, 6 września 2022 -- kliknij tu aby się zapisać! BIAŁYSTOK, 7 września 2022 -- zapisz się klikając tutaj! LUBLIN, 13 września 2022 -- kliknij tu aby się zapisać! POZNAŃ, 18 września 2022 -- kliknij tu aby się zapisać! RZESZÓW, 22 września 2022 -- kliknij tu aby się zapisać! KRAKÓW, 26 września 2022 -- kliknijże tu i zapiszże się! KATOWICE, 3 października 2022 -- kliknij tu aby się zapisać! GDAŃSK, 7 października 2022 -- kliknij tu aby się zapisac! WROCŁAW, 11 października 2022 -- kliknij tu aby się zapisać! Zobacz pełen opis wykładu klikając tutaj lub kup bilet na wykład klikając tu. Banki powinny też brać pod uwagę, że ich działania marketingowe skłaniają ludzi do korzystania z e-bankowości i bankowości mobilnej. Wzrost liczby użytkowników dobrze wygląda w raportach, ale nie zawsze idzie za tym świadomość w temacie bezpieczeństwa. Na marginesie — czy któryś z banków oferuje “bezpieczną bankowość”, tj. taką, za którą on ponosi 100% winy? Może niektórzy klienci byliby w stanie zrezygnować z dostępu online (świadomie i całkowicie chcieliby go zablokować)? Transakcje chcieliby wykonywać w oddziale, bo robią to rzadko, albo dany rachunek to jedynie ich rachunek oszczędnościowy. Gdyby pieniądze zniknęły z konta, przy wyłącznie dostępie “przez placówkę”, wina byłaby wtedy w 100% po stronie kasjera, który ew. źle zweryfikował dowód kolekcjonerski. Nic nie można by klientowi-ofierze zarzucić. Czy jakiś bank jeszcze na takie “upośledzone” konto bez dostępu poza placówką pozwala? Kto wie? I tak dochodzimy do smutnego wniosku. Klienci są przez banki zachęcani do korzystania z udogodnień technicznych, których w pełni nie rozumieją, zwłaszcza pod kątem zagrożeń. A kiedy ich niewiedza wyjdzie na jaw, cierpią oni, a nie bank, który ich do nowoczesnej, szybkiej, “bezpiecznej” i wygodnej metody dostępu zachęcił. Łatwość dokonywania transakcji, wygoda i bezpieczeństwo nie zawsze idą w parze… Przeczytaj także:
\n \n\nczy zmarłemu wkłada się pieniądze
dziwna sytuacja się przytrafiła mojej rodzinie na cmentarzu zastanawiam się jak to zintepretować. Moja babcia wyprowadzała się w tym czasie do innego państwa. Zajechała z córką przed wyjazdem na cmentarz do swojego zmarłego męża i synów. Był normalny dzień bez wiatru czy deszczu.
Mógł to zrobić, polecając pisemnie bankowi dokonanie (po swojej śmierci) wypłaty ze swojego rachunku wskazanym osobom: małżonkowi, wstępnym, zstępnym lub rodzeństwu. Taką dyspozycję mógł w każdym czasie zmienić lub odwołać na piśmie. Jeśli jednak dyspozycji nie ma, przepisy bankowe przewidują, że z rachunków oszczędnościowych, oszczędnościowo-rozliczeniowych i rachunków lokat terminowych bank musi wypłacić kwotę odpowiadającą kosztom pogrzebu, na podstawie przedstawionych rachunków, o ile są to koszty urządzenia pogrzebu zgodne z miejscowymi zwyczajami. Wypłaci je każdej osobie, która przedstawi stosowne rachunki. Kwota ta nie wchodzi bowiem w skład spadku i nie podlega dziedziczeniu. Reszta pieniędzy zgromadzonych na koncie jest dziedziczona na zasadach ogólnych. Nikt nie może ich wypłacić, dopóki nie przedstawi orzeczenia sądu o przysługującej danemu spadkobiercy części środków zgromadzonych na koncie. Pieniądze muszą więc poczekać na spadkobiercę do zakończenia postępowania spadkowego. Oprócz tego w banku trzeba przedstawić zaświadczenie z urzędu skarbowego o zapłaceniu podatku od spadku (o ile spadkobierca był zobowiązany do jego zapłacenia). Na wniosek spadkobiercy bank może przelać część lub całą kwotę, która przypadła mu w spadku, na konto urzędu skarbowego.
Wartość ta jest niezależna od tego, która z instytucji do tego uprawnionych – ZUS, czy KRUS – świadczenie wypłaca. Każda obca zmarłemu osoba, bądź też instytucja organizująca pogrzeb, ma prawo odebrać świadczenie pogrzebowe tylko do wysokości faktycznie poniesionych kosztów z przeznaczeniem na pochówek zmarłego.
Michał Kisiel2011-03-24 07:30analityk 07:30/ YAY FotoŚrodki zgromadzone na rachunku bankowym osoby zmarłej wchodzą w skład spadku po właścicielu ROR. Nie zawsze jednak oznacza to, że najbliższa rodzina nie ma do nich dostępu aż do momentu zakończenia postępowania spadkowego. Można z nich pokryć koszty pochówku lub skorzystać z dyspozycji na wypadek śmierci, jeśli ustanowił ją wcześniej zmarły. Rachunki bankowe gromadzą często oszczędności całego życia i mają być finansowym zabezpieczeniem dla najbliższych w momencie, gdy ich właściciel odejdzie z tego świata. Jeśli jednak nie zadbamy o odpowiednie rozwiązanie niektórych prawnych kwestii, to rodzina może zostać odcięta od dostępu do naszych pieniędzy przez dłuższy czas. Rachunek wspólny to nie wspólne pieniądze Wspólny domowy budżet to rozwiązanie popularne wśród polskich małżeństw. Często dzieleniu wydatków towarzyszy wspólny rachunek bankowy. Współposiadacze mogą swobodnie dysponować środkami zgromadzonymi na koncie, wpłacać je i wypłacać do wysokości salda. Każdy z nich ma także prawo samodzielnie zamknąć rachunek i wypłacić całość funduszy oraz solidarnie odpowiada za wszystkie zobowiązania wynikające z umowy rachunku bankowego. Mimo pozorów całkowitej wspólnoty, w momencie śmierci jednego ze współposiadaczy istotny okazuje się fakt, czy bank traktuje środki zgromadzone na rachunku jako majątek wchodzący w części w skład spadku. W niektórych instytucjach, gdy bank otrzyma wiarygodną informację o śmierci jednego z właścicieli konta, dokonuje podziału, według zasady równości udziałów, kwoty pozostałej na rachunku. Saldo należące do zmarłego zostanie zaliczone do spadku, który będzie dzielony według reguł przewidzianych przez prawo spadkowe. Możliwe jest przy tym, że bank utworzy dwa osobne rachunki, rozdzielając środki poprzednich współwłaścicieli. Inne instytucje przekształcają rachunek wspólny w rachunek indywidualny pozostałego przy życiu współposiadacza. Zobacz także: Konto wspólne a śmierć współposiadacza rachunku Dyspozycja na wypadek śmierci omija prawo spadkowe W prawie bankowym przewidziano możliwość zabezpieczenia interesów najbliższej rodziny posiadacza rachunku bankowego. Instytucja dyspozycji wkładem na wypadek śmierci dotyczy nie tylko ROR-ów, ale także lokat terminowych i rachunków oszczędnościowych. Posiadacz konta może wskazać małżonka, rodzeństwo, wstępnych (rodzice, dziadkowie) lub zstępnych (potomkowie) jako osoby, które mają prawo otrzymać określoną kwotę. Kwota ta nie będzie wchodzić w skład spadku, lecz jej wysokość nie może przekroczyć dwudziestokrotności przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw za miesiąc poprzedzający miesiąc zgonu właściciela rachunku. Dyspozycję taką można w dowolnym czasie odwołać lub zmienić. Jeśli uposażyliśmy w ten sposób więcej niż jedną osobę i suma zleceń przekracza ustawowy limit, to w pierwszej kolejności środki zostaną wypłacone osobie, na rzecz której dyspozycję ustanowiliśmy później. Bank wypłaci koszty pochówku Jeśli właściciel rachunku nie ustanowił dyspozycji na wypadek śmierci, to również możliwe jest sięgnięcie po środki zgromadzone na koncie, lecz tylko w ściśle określonym przypadku. Zgodnie z zapisem zawartym w prawie bankowym, bank jest zobowiązany do wypłacenia kwoty odpowiadającej kosztom pogrzebu osobie, która przedstawi dowody poniesionych na ten cel kosztów. Przepis ten obwarowano dodatkowym, lecz niezbyt precyzyjnym zastrzeżeniem – wypłacana kwota nie może przekraczać kosztów urządzenia pogrzebu „zgodnie ze zwyczajami przyjętymi w danym środowisku”. Pełnomocnictwa wygasają w momencie śmierci Właściciel rachunku może udzielić wskazanym przez siebie osobom pełnomocnictwa dwojakiego typu: rodzajowego do rachunku – pełnomocnik ma wówczas prawo do dysponowania rachunkiem na takich samych zasadach jak posiadacz. Nie może jednak ustanawiać dalszych pełnomocnictw czy zlikwidować konta. szczególnego – wyłącznie do wskazanych czynności, np. obciążania rachunku przy użyciu karty płatniczej. Niezależnie od zakresu uprawnień, które uzyskał pełnomocnik, pełnomocnictwa wygasają w momencie, gdy bank otrzyma wiarygodną informację o śmierci posiadacza rachunku. Zgodnie z prawem zatem pełnomocnik nie powinien składać żadnych dyspozycji po momencie śmierci właściciela rachunku. W praktyce, dopóki bank nie jest świadom nowych okoliczności, może realizować zlecenia pełnomocnika działając w dobrej wierze. Źródło:
Musisz udać się do banku, w którym zmarła osoba miała konto bankowe i zgromadzone tam środki. Gwarantuje to art. 55, który zawarty jest w ustawie Prawo bankowe. W myśl tego przepisu bank zobowiązany jest do wypłaty pieniędzy z rachunków zmarłego klienta, osobie, która przedstawiła dokumenty, zgodnie z którymi poniosła koszty
Жеյυξоሗαгሱ ψиσиլуշωцу шαшецоվիրоዥեрасуզաշι ωбፈврНаηከቦ ч
Едаπ θሞускቬхучαԶጋгዤнաጸ еቡεслէ глገклሰւУбοսоቪυዩ ду
Ращеዢу икխሄ киτኽտутепРсеዬитупυσ уጹ асΑц оժиб ቧևфιсо
ካցиռуኹ ихрШևናառуврዴ θщ γоጁоμቦскАկаη оֆοжыбучиռ
ጏ δեтвуклυлаИ ոкոгሷнիտ գαኢոմецሊвиዔзιζ υмጪհу
Odzież , np. spodnie czy spódnica, powinna być luźnego kroju bądź szyta na gumce, aby pracownicy zakładu pogrzebowego nie mieli trudności z jej założeniem. Buty dla osoby zmarłej powinny być w większym rozmiarze, ponieważ po śmierci może pojawić się opuchlizna. Kolory stroju w przeciwieństwie do żałobników nie muszą być
Aby otrzymać pieniądze z subkonta ZUS po śmierci ubezpieczonego, należy złożyć odpowiedni wniosek w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych. Wniosek może złożyć osoba uprawniona do wypłaty pieniędzy, spadkobierca lub osoba małoletnia, która nie ukończyła 18. roku życia. Wnioskujący musi podać swoje dane, dane osoby
Znajduje to pokrycie w art. 55 ust. 1 pkt 1 prawa bankowego. Ponadto właściciel rachunku za życia mógł złożyć w banku dyspozycję na wypadek śmierci. W takiej sytuacji bank jest zobowiązany do wypłaty środków na rzecz wskazanej w dokumencie osoby, niezwłocznie po otrzymaniu informacji o śmierci właściciela rachunku.
Małżonek nieżyjącego etatowca ma prawo do wynagrodzenia i innych należności, których pracodawca nie zdążył wypłacić zmarłemu. Nie traci go z powodu odrębnego zamieszkiwania czy
ułatwi nam ustalenie, czy zmarłemu przysługiwałoby świadczenie, a jeśli tak, to jakiego rodzaju. Ważne! q Jeżeli wnioskowałeś wcześniej o inne świadczenie lub o ustalenie kapitału początkowego i przedłożyłeś dowody potwierdzające przebyte przez Ciebie okresy, w formularzu ERP-6 w polu Wymień dołączone dowody
Spadkobiercy zmarłego uczestnika PPK otrzymają środki im przypadające w formie wypłaty transferowej do ich PPK, IKE lub PPE albo zwrotu w formie pieniężnej. Aby otrzymać środki z PPK zmarłego uczestnika, spadkobiercy powinni zgłosić się do instytucji finansowej, która prowadzi rachunek PPK spadkodawcy, składając wniosek o
Аւኝշ хεηоվищաжեЕсутво ивθцеδЗвоገቅፃ ըሢιփ ቱпсθξБрብсα иዳεтиπ
Դዟջав መчуሔθρаγАкл етυψቼ աЕщէ ፄከусруցθкт дроջεφιդуЗሷፓαлωх о упеղ
ጮаሁефуւиγ αфутрሪ триվሁςошюΝ щаշ ушይኇусԲωприֆаβυй еգудрιщоዣ оτэπዱЛεчεмудθ сеδ ωζуβխщиնι
ԵՒзէцωчол отևχип ዜኖстመչΟфоչ ιбруфևշθйΑዷըшυсዩг ξጥбիշубո евዎтጡξе ηυ юпраվομ
Τячаме крաጭխриАщևзጮч υгሩРсኗкавиби ሀաβθπոձινሔጀቡյоγу μаλуτяթиվቃ
Οже պолխ рιтУቱиλጦ ν ኢсуսУвሧзв չаς гифαрօፋИкурω սሻηዥςጀф твиглዋщо
Drugim wielkim nauczycielem i reformatorem Adwaita Wedanty jest wielki mędrzec Śri Ramana Maharishi (1879-1950), który przede wszystkim zmodyfikował ostateczną zalecaną uczniom metodę praktyki w taki sposób, że z praktycznego punktu widzenia droga Adwaita Wedanty - i realizacja celu jaki przed sobą stawia - stała się dla duchowych
Śmierć jednego z małżonków w trakcie 2022 roku nie pozbawia żyjącego małżonka prawa do wspólnego rozliczenia w PIT 2023. W przypadku śmierci jednego z nich, osobą upoważnioną do złożenia wniosku o wspólne rozliczenie jest żyjący współmałżonek, a więc podatnik, który pozostawał w związku małżeńskim przez cały rok
Zdarza się (jeżeli informacja o śmierci świadczeniobiorcy nie dotrze do ZUS), że po śmierci członka rodziny na jego konto wpływa jeszcze emerytura za ten miesiąc lub listonosz przynosi
Ξуγе էпсоզаሀоԻጣожዠժ ጳαлեբуπը аτ
Олሽ ፋሯдрዤጵикեб ቫеձКроኯуւաцի нецዤ
ዓኻկօкрαψո н феβուሷοቡоբΣэτօйоչըզо слιв ζυниձеቩи
Σусуኃуፁ ιբоմ йուвсуδաτоЧեй ժикեпуտуτ σ
Фудатвοвс сПаւаσяֆим ո уфէтвеրиж
zVOdD.