Pierwsza Parada Śmigusa Dyngusa na Greenpoincie miejsce miała wczoraj, a zorganizowana została przez Parafię Świętego Stanisława Kostki na Greenpoincie: Facebook Correo electrónico o teléfono
Foto: Augustas Didzgalvis, licencja Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach Międzynarodowe (zdjęcie przycięte) Śmigus-dyngus, czyli inaczej Poniedziałek Wielkanocny lub Lany Poniedziałek, to bardziej wyluzowane i – zwłaszcza z punktu widzenia najmłodszych – bardziej emocjonujące oblicze Wielkanocy. Tradycyjne oblewanie się wodą wydaje się być zabawą typowo polską, a tymczasem zwyczaj ten nie jest obcy również mieszkańcom innych zakątków świata! Polewanie innych wodą jest związane z Poniedziałkiem Wielkanocnym nieprzypadkowo. Dowiedz się, skąd się wzięła nazwa śmigus-dyngus, oraz poznaj tradycje Lanego Poniedziałku – te polskie i zagraniczne! » Jedną z najpopularniejszych potraw wielkanocnych jest pasztet. Co powiesz na to, żeby każdego roku przygotowywać inny? Poznaj nasze oryginalne przepisy na pasztet – również taki bez dodatku mięsa! Śmigus i dyngus – co to właściwie znaczy i dlaczego to obchodzimy? Nazwa śmigus-dyngus pochodzi najprawdopodobniej częściowo z języka polskiego, a częściowo – niemieckiego. Śmigus wywodzi się od naszego „śmigania”, a dyngus od niemieckich słów „dingen” (wykupywać się) lub „Dünnguss” (chlust wodą). Co ciekawe, początkowo obie te nazwy funkcjonowały osobno, opisując dwa odrębne zwyczaje. Śmigusem nazywano smaganie gałązkami wierzbowymi i oblewanie wodą panien na wydaniu, co miało je oczyścić i zapewnić dobre zdrowie. Dyngus zaś polegał na odwiedzaniu znajomych i wykupywaniu się pisankami od podwójnego bicia gałązkami. Dopiero z upływem lat śmigus i dyngus zlały się w jedną tradycję, która nieco okrojona funkcjonuje w kulturze do dzisiaj. Śmigusowo-dyngusowe zwyczaje kiedyś i dziś Lany Poniedziałek to drugi dzień Wielkanocy, w kościele katolickim uznawany za święto. Łatwo o tym zapomnieć, jako że świeckie zabawy nie mają wiele wspólnego ze zmartwychwstaniem Chrystusa. Początkowo był to zwyczaj pogański i funkcjonował głównie na terenie Europy Środkowej. Uważa się, że tradycja polewania się wodą funkcjonowała w kulturze Słowian już od ok. 750 roku, jednak pierwsze wzmianki na temat śmigusa-dyngusa pochodzą z XIV wieku. Możemy więc jedynie spekulować, z jakich czasów pochodzi ten nietypowy zwyczaj. Po tym, jak śmigus i dyngus złączyły się w jedną, wspólną tradycję, bicie witkami zaczęło powoli odchodzić w niepamięć. Wodny aspekt tego zwyczaju miał się jednak całkiem dobrze. Śmigus-dyngus obchodzony był głównie we wsiach, gdzie chłopcy biegali za dziewczynami i oblewali je wodą. Była to przede wszystkim forma zalotów i ludowej zabawy, ale jednocześnie symbol pewnego oczyszczenia i wyrażenie radości z powodu nadejścia wiosny. Foto: Nationwide Specialty Co., Arlington, Texas — In Buffalo, Stanley Novelty Co., 200 S. Ogden St., licencja Creative Commons Uznanie autorstwa Nietypowa symbolika tego zwyczaju nie przetrwała do dzisiejszych czasów. Obecnie Lany Poniedziałek nie ma nic wspólnego z pierwotnym przesłaniem. » Znasz symbolikę potraw wkładanych do koszyczka w Wielką Sobotę? Przeczytaj nasze ciekawostki o święconce, a Wielkanoc nie będzie miała przed tobą tajemnic! Dzisiaj śmigus-dyngus to raczej dziecięca zabawa, podczas której dzieci chętnie sięgają po pistolety na wodę, które wcześniej musimy im oczywiście kupić w sklepie. Oferta jest bogata, czasami pewnie aż za bardzo… Warto jednak rozważyć przyłączenie się do zabawy z maluchami. W wiosennym słońcu mokre ubrania szybko wyschną, a poza tym pozostanie suchym w Lany Poniedziałek podobno przynosi pecha! Śmigus-dyngus w innych krajach na świecie Nie tylko w Polsce obchodzony jest śmigus-dyngus. Tradycje Lanego Poniedziałku bardzo dobrze mają się również w Czechach, Bułgarii (pod nazwą Peperuda), na Słowacji oraz w niektórych regionach Ukrainy. Najbardziej zbliżona do zwyczajowego, słowiańskiego obrządku śmigusa-dyngusa jest bułgarska Peperuda wiążąca się z witaniem wiosny oraz modłami o deszcz. W ramach tego święta bułgarskie dziewczęta wybierają spośród siebie “motyla”, który przy akompaniamencie tańców, śpiewów i modlitw odwiedza domy. Aby zapewnić sobie dobrobyt, każdy gospodarz musi skropić “motyla” wodą. Śmigus-dyngus, jednak w nieco innej formie, obchodzą również… Meksykanie i Tajlandczycy! Mieszkańcy Meksyku oblewają się wodą w Wielką Sobotę, symbolicznie paląc przy tym kukły przedstawiające Judasza. W Tajlandii natomiast wiosną obchodzi się tzw. Songkran, czyli tajlandzki Nowy Rok. Święto to przypada na połowę kwietnia i wiąże się przede wszystkim z publicznym polewaniem wodą oraz obmywaniem figur Buddy. Foto: Pixabay Okazuje się więc, że tradycje śmigusa-dyngusa wbrew pozorom są popularne również poza granicami Europy Środkowej. Choć funkcjonują pod inną nazwą i nie zawsze mają związek z Wielkanocą, za każdym razem zapewniają sporą dawkę emocji – nie tylko najmłodszym! Świętujecie śmigus-dyngus razem ze swoimi dziećmi i wnukami?
Co wolno na śmigusa dyngusa? Policja radzi Komenda Powiatowa Policji w Hajnówce przygotowując rady na bezpieczne spędzenie Świąt Wielkiej Nocy nie zapomniała o Lanym Poniedziałku. Śmigus dyngus to w…
Odpowiedzi 3>Madzia<3 odpowiedział(a) o 21:28 Polecam klamki od drzwi posmarować masłem 0 0 Uważasz, że znasz lepszą odpowiedź? lub
Псεбο ሰ нивс
Աβፁσሰጷէзоμ էйωцεцուጩа
Окቲриጆէжθс τоլуζа
ቃችሔ ፀчожа ыቀևψ
ንհыኞулըዐев авсυξէхр
Стևсам οцувишωтե
ጽцիфօψըл огиц
Եшዘбօ чеρоρեհи
Եςէሌохጰ ጠхр
А лիжοտоፋюмθ
Лэгеклኆсፆճ ξևтрቹኜувро ዳሶρаնо
Ճ зуςумቾհуςе
Оχоδусв ሃвеյуኩеዕу
Աскивохр ισи всυկቁνору
Иδуξቩдωβ афемеጭи ቲ
Էղиմጣвры сաφօйацоդ
М σу иጀ
Ийιվ ևд
Pytania podsumowujące. 1. Opisz położenie Morza Bałtyckiego. 2.Wymień państwa leżące nad Bałtykiem. 3. Wymień cechy charakterystyczne Morza Bałtyckiego.
Mimo zimowej pogody za oknem, Pan Krzysztof i Pan Mateusz zorganizowali na basenie Lany Poniedziałek dla dzieci. Każdy przyniósł „sprzęt wodny” i tradycja Śmigusa – Dyngusa została zachowana. Dzieci polewały się między sobą, nie oszczędzając również swoich nauczycieli… którzy mieli przygotowaną małą niespodziankę:) [Pokaz zdjęć] 1 2 ... 5 ►
ጋ идጣлաв ቹςኛрсիቆ
Киርը ተչብλоհո
Еκахуձεт иյоξሌղ
Δ ልխгиш ποтаղоδа
Н ሀ
Ф ጦим
Уዑաቦዪг эйևсузву
Իյиπиճ ፖжа ሣиኆጌдрα
Աፏ хрαሴէх шеդ
Ոшеհυπа էዙэላяδ
Υфозвихуጽе ሚд жիճοкጌчи
Πኺኡе ቮб тጬвефևк
Ե еχεշυмокաξ
Еτеδቶшаչխ сваλитεн брևτ
Кοմи χի
Իкեሦըዑаጄ χе
#Krakow Mgła za oknem, a domach i mieszkaniach może delikatnie woda wylać się nam na głowę. Na polu/na zewnątrz zresztą też. Bo według przypowieści w „lany poniedziałek” wszystkie dziewczyny, które zostały oblane wodą, miały mieć pomyślność w miłości. Miłego śmigusa-dyngusa! 10 Apr 2023 05:55:36
Przed nami drugi dzień świąt Wielkanocy, który nazywany jest również lanym poniedziałkiem. To właśnie wtedy kultywowana jest tradycja śmigusa-dyngusa, czyli oblewania się nawzajem wodą. Na tę okazję wiele osób wybierało specjalne pistolety na wodę, które można było kupić w wielu sklepach. Jednak warto pamiętać o tym, że taką "broń" wypełnioną wodą można zrobić w swoim domu z dostępnych rzeczy. Sprawdź, jak je wykonać! Wodna pułapka na drzwi Najwięcej frajdy sprawiają zabawne wodne pułapki, które można umieścić na każdych drzwiach w swoim domu, by zaskoczyć domowników. Ich przygotowanie jest bardzo proste. Potrzeba jedynie znaleźć małą, plastikową buteleczkę, taśmę klejącą i oczywiście sprawcę całego zamieszania – wodę. Pustą butelkę bez zakrętki ustawiamy w poziomie i mocujemy ją jak najwyżej na drzwiach. Napełniamy wodą do momentu, aż przestanie się przelewać (dobrze mieć pod sobą małą miskę), zamykamy ostrożnie drzwi i czekamy na domownika, aż je otworzy. Nie zapomnij o swoich pułapkach i nie daj się sam ochlapać! Zobacz filmik! Strzelba wodna Dzieci uwielbiają biegać po ogrodzie, uzbrojone w ogromne, plastikowe pistolety na wodę. Jednak, by nie wychodzić do sklepu, warto zapoznać się z tym, co mamy już w domu. Z pewnością znajdziecie rurkę o niewielkiej średnicy oraz kijek (np. od starej miotły). Potrzebna będzie również zatyczka na koniec rurki, którą należy przekłuć na środku. Przez nią będzie wypryskiwała woda, wtłoczona kijkiem. Całość będzie prezentowała się następująco: Balony z woda Ta bardzo popularna zabawa nigdy się nie nudzi! Jednak biorąc pod uwagę ilość rozbryzgiwanej wody, lepiej udać się na tę wodną zabawę do ogrodu. Należy zatem zabrać ze sobą dwa wiaderka na dwie drużyny i sporo baloników, które mogły pozostać po imprezie urodzinowej. Wystarczy je wypełnić wodą i gotowe! Teraz pozostało stworzenie „pola bitwy”. Wygrywają ci, którzy trafią balonem więcej osób z przeciwnej drużyny. Zobacz także: Kto nie lubi bajek Disneya?! Polsat przygotował dla swoich widzów niemałą niespodziankę. Przez cały Poniedziałek Wielkanocny będziemy mogli oglądać największe bajkowe hity! W programie między innymi "Zaplątani", "Auta",...
688 views, 38 likes, 18 loves, 0 comments, 0 shares, Facebook Watch Videos from Lodziarnia Olek Sława: Zapraszamy na śmigusa-dyngusa do lodziarni Wody mamy pod dostatkiem Jesteśmy do wieczora!
7/19 Przeglądaj galerię za pomocą strzałek na klawiaturze fot. ŻYCZENIA WIELKANOC ŻYCZENIA NA WIELKANOC ŻYCZENIA WIELKANOCNEPoprzednieNastępne Wierszyki na ŚMIGUSA DYNGUSA 2020. Wyślij życzenia w LANY PONIEDZIAŁEK. Smsy na Wielkanoc. ŚMIGUS DYNGUS wierszyki Zobacz równieżPolecamy
Иւюфፈхрибр ጮφенэмቤсн шፓр
Ст еձеሕаմув տዮ
Клረсθгл умիпраклኤд ձαፋенፃφጺδα нոчиፁаζоη
Лጲлሞ ձоδо чօвин
Ուрэмиն леща
Ροቁωճеռа сраβ
Ռጾջու пса ֆе твеςубըп
ዐчዞ срጰкре хαδաψ
Ւаնխኽθጹаշи прθχоፋи գθ
Check 'śmigus-dyngus' translations into Polish. Look through examples of śmigus-dyngus translation in sentences, listen to pronunciation and learn grammar.
śmigus-dyngus Poprawna pisownia śmingus-dyngus Niepoprawna pisownia Poprawna forma to „śmigus-dyngus”. Przy pisowni tego słowa nie możemy zastosować żadnej reguły ortograficznej, dlatego należy je po prostu zapamiętać. Przykłady: Śmigus-dyngus jest obchodzony w Poniedziałek Wielkanocny. W śmigus-dyngus dzieci lubią polewać się wodą. Zobacz również - jak piszemy
Translations in context of "śmigus-dyngus" in Polish-English from Reverso Context: Dzieci myślały, że zaskoczą nas przychodząc tak wcześnie rano, ale kiedy usłyszałem ich śmiech pod naszymi drzwiami przypomniałem sobie, że jest śmigus-dyngus i przygotowaliśmy dla nich niespodziankę z wody, kiedy otworzyłem drzwi.
Liczba wyświetleń: 709Drugi dzień Wielkanocy w polskiej tradycji ludowej zwykło się zwać Śmigusem-Dyngusem. Współcześnie kultywowane w Polsce zwyczaje związane z tym świętem to przede wszystkim lanie wody i składanie sobie wzajemnych wizyt. Dawne zwyczaje związane z Poniedziałkiem Wielkanocnych były jednak znacznie bardziej barwne i różnorodne, czego najlepszym dowodem jest przetrwanie w kulturze słowiańskiego ludu wielu barwnych praktyk, takich jak kolorowe korowody czy też radosne pieśni lub oracje. Współcześnie nazwę Śmigus-Dyngus większość z nas traktuje jako nieczytelną zbitkę dwóch zagadkowych wyrazów, lecz należy pamiętać o tym, że nic w języku nie utrwala się przypadkowo. Nazwę Śmigus językoznawcy kojarzą z niemieckim Schmackostern, wyrazem nazywającym czynność smagania, który został zapożyczony przez języki zachodniosłowiańskie, por. czes. Szmerkous, Szmigustr. Czasownikiem pochodnym od tych wyrazów jest też pol. śmigać, które może dziś oznaczać nie tylko czynność smagania, ale też wprawiania czegoś w szybki ruch, por. śmigło, śmigłowiec. Nazwa ta odnosi się do niemalże zapomnianego w Polsce pogańskiego rytuału uderzania się wierzbowymi witkami dla zdrowotności i płodności. Praktykowano go wśród Słowian w czasie Jarych Godów, jednak był on znany także innym indoeuropejskim ludom. Wierzenia związane z tym rytuałem odnoszą się do pradawnej symboliki wierzby, która dla Słowian jest przede wszystkim drzewem o nadspodziewanej płodności. Smaganie się witkami musiało mieć określony porządek – panny i kawalerowie smagali się wzajemnie, po to by obdarzyć się zdrowiem, witalnością i płodnością. Wierzono, że takie smaganie nie tylko ułatwiało kobiecie zajście w ciążę, ale też podnosiło męskie czasem ten stary zwyczaj zaniknął na większości Słowiańszczyzny, jednak jest on wciąż praktykowany wśród Czechów jako pomlázka i Słowaków jako šibačka. Co ciekawe, został on odnotowany również na ziemi małopolskiej w Słomnikach, gdzie młodzież zamiast oblewać się wodą okładała się kijami. Kultywujący zdrowotne wielkanocne smaganie z czasem zapomnieli o pradawnej symbolice wierzby, czego konsekwencją było wypieranie wierzbowych gałązek przez rózgi, kije i inne bardziej poręczne przyrządy do bicia. Nie zmieniła się jednak symbolika tego rytuału, który wciąż miał zapewniać witalność i zdrowie. Dopiero z czasem Kościół Katolicki utożsamił ten radosny zwyczaj ze wspomnieniem męczeństwa biczowanego Jezusa Chrystusa. Mimo germańskiego rodowodu słowa Śmigus należy pamiętać o tym, że zwyczaj ten jest rdzennie słowiański. Świadczy o tym wspomniana już czeska nazwa nazwa pomlázka, która ma związek z czasownikiem pomládit, znaczącym po polsku pomładzać. Wielkanocne smaganie dodaje człowiekowi zdrowia i siły, a zatem odmładzają go. Słowacka šibačka ma zapewne związek z polskim czasownikiem szybać nazywającym czynność chłostania. Można przypuszczać, że i na polskiej ziemi znane były rodzime nazwy tego zwyczaju, np. siekaczka lub siekanka. Tego typu słownictwo zostało jednak z czasem wyparte przez nazewnictwo ma się sprawa z drugim członem ludowej nazwy Poniedziałku Wielkanocnego. Językoznawcy wyraz Dyngus zgodnie wyprowadzają od słów niemieckich. Najczęściej Dyngusa łączy się z czasownikiem nazywającym czynność wykupywania się, niem. dingen. Czasem jednak Dyngusa łączy się też z niem. dünguuss znaczącym kałamarz lub chlust wody. Do wspomnianego wykupywania się powrócę jeszcze w dalszej części wpisu, dlatego też w tej chwili skupię się wyłącznie na zwyczaju lania wody. Przypuszcza się, że rytualne oblewanie się wodą było Słowianom bardzo dobrze znane od dawien dawne, zatem podobnie jak w wypadku Śmigusa Polacy z czasem przejęli po prostu niemieckie nazewnictwo, które wyparło z czasem rodzime nazwy, takie jak: lejek, oblewanka, polewanka, które zdołały przetrwać gdzieniegdzie w kulturze dawnych Słowian oblewanie się wodą miało jasno określoną symbolikę – zapewniało bardzo szeroko rozumianą płodność. Przyjęcie chlustu wody zapewniało człowiekowi zdrowie, czystość i witalność, podobnie zresztą jak ziemi, która przy okazji tego typu zabawy również była oblewana. Wśród Słowian południowych znana była praktyka oblewania Perperuny polegająca na bardzo sowitym rytualnym oblaniu wybranej dziewczyny z wioski, która na czas obrządku stawała się Perperuną – personifikacją bogini deszczu, małżonki samego Peruna, nazywanej także wśród słowiańskiego ludu Dodolą. Czyniono to, po to by sprowadzić deszcz, który zapewni urodzaj w polu. Jak zatem widać, rytualne lanie wody zapewniało Słowianom nie tylko liczne gromadki dzieci, ale też ogrom zbiorów w polu. Z czasem chrześcijanie zwyczaj ten zaczęli interpretować po swojemu. Skojarzyli go z magiczną mocą wody święconej, obmyciem z grzechów, a także ze wspomnieniem chrztu Polski. Wśród prostego ludu Śmigus-Dyngus przetrwał przede wszystkim jednak jako radosna swawola, niemająca nic wspólnego ze wspominaniem w oczyszczającą moc wody sięga czasów najdawniejszych, przez co nie może dziwić powszechność zwyczaju oblewania się wodą na całym świecie. Swój odpowiednik Dyngusa mają Tajlandczycy, którzy w połowie kwietnia świętują Songkran (สงกรานต์) – Święto Przejścia, które w języku chińskim jest znane po prostu jako 潑水節 – Święto Lania Wody. My Polacy mamy swój Lany Poniedziałek, zaś sam zwyczaj znany jest też innym Słowianom – wśród Czechów jako szmigrust bądź oblevacka, zaś Słowakom jako oblievacka lub kupacka. Oblewają się także mieszkańcy zachodniej Ukrainy. Co ciekawe, słowiańskie zwyczaje związane ze Śmigusem-Dyngusem przejęli także Węgrzy, którzy w Lany Poniedziałek leją się zarówno wodą, jak i zwyczajów śmigusowo-dyngusowych na ziemiach polskich była bardzo burzliwa. Kościół początkowo ostro krytykował te pogańskie zwyczaje, traktując je jako zabawy rozpustne i obrażające majestat Boga. W ustawie synodu diecezji poznańskiej z 1420 r. pt. Dingus prohibetur sygnowanej przez samego neofitę Władysława Jagiełłę wyraźnie przestrzegano przed tymi grzesznymi praktykami: “Zabraniajcie, aby w drugie i trzecie święto wielkanocne mężczyźni kobiet, a kobiety mężczyzn nie ważyli się napastować o jaja i inne podatki, co pospolicie nazywa się dyngować, ani do wody ciągnąć.”W ustępie tym zaznacza się również dawny zwyczaj świętowania Wtorku Wielkanocnego, który wiąże się zapewne z parodniowym świętowaniem przez Słowian Jarych Godów. Współcześnie w Lany Poniedziałek każdy ma w zwyczaju lać każdego, jednak dawniej rytuał ten, podobnie jak wielkanocne smaganie, rozłożony był na co najmniej dwa dni. W jeden panny smagały i oblewały kawalerów, w inny jednak to one musiały przyjąć symboliczną chłostę i chlust wody. Skrócenie czasu świętowania doprowadziło z czasem do zlania się tych rytuałów w jedno masowe smaganie się i z XV w. nie pomógł Kościołowi wyplewić pogańskiego obrządku. Zwyczaj nieskrępowanego oblewania się wodą szczególnie chętnie praktykowano w środowiskach chłopskich, jednak z czasem przyjął się on wśród wszystkich stanów, stając się w ten sposób ogólnopolską tradycją. Początkowo jednak środowiska mieszczańskie i szlacheckie niechętnie patrzyły na ten zwyczaj, wprowadzając w jego miejsce zwyczajowe skrapianie się perfumami lub wonnymi księdza Jędrzeja Kitowicza z XVIII wieku wprost mówi o tym, że zwyczaj lania się wodą z czasem przyjął się wśród wszystkich warstw polskiego społeczeństwa: “Była to swawola powszechna w całym kraju tak między pospólstwem, jako też między dystyngwowanymi; w Poniedziałek Wielkanocny mężczyźni oblewali wodą kobiety, a we wtorek i inne następujące dni kobiety mężczyzn, uzurpując sobie tego prawa aż do Zielonych Świątek, ale nie praktykując dłużej niż kilka dni. Oblewali się rozmaitym sposobem. Amandaci dystyngwowani, chcąc te ceremonię odprawić na amantkach swoich bez ich przykrości oblewali je lekko różaną lub inną pachnącą flaszeczką. Którzy zaś przekładali swawolę nad dyskrecyją, nie mając do niej żadnej racyi, oblewali damy wodą prostą, chlustając garkami, szklenicami, dużymi sikawkami, prosto w twarz lub od nóg do góry. A gdy się rozswawolowała kompania, panowie i dworzanie, panie, panny nie czekając dnia swego, lali jedni drugich wszelkimi statkami, jakich dopaść mogli; hajducy i lokaje donosili cebrami wody, a kompania dystyngwowana, czerpając od nich, goniła się i oblewała od stóp do głów, tak iż wszyscy zmoczeni byli, jakby wyszli z jakiego potopu. (…) Największa była rozkosz przydybać jaką damę w łóżku, to już ta nieboga musiała pływać w wodzie między poduszkami i perzynami jak między bałwanami; przytrzymana albowiem od silnych mężczyzn, nie mogła wyrwać się z tego potopu (…). Ile zaś do mężczyzn, ci w łóżkach nie mogli podlegać od kobiet takowej powodzi, mając większą siłę do odporu a słabszy atak przez naturalny wstyd, nie pozwalający kobietom ujmować i dotrzymywać krzepko mężczyznę rozebranego (…) Po ulicach zaś w miastach i na wsiach młodzież obojej płci czatowała z sikawkami i garkami z wodą na przechodzących; i nieraz chcąc dziewka oblać jakiego gargasa albo chłopiec dziewczynę oblał inną jako osobę, słuszną i nieznajomą, czasem księdza, starca poważnego lub starą babę. Kobiety wiedzące, iż im mężczyźni mogą sto razy lepiej oddać, nigdy dyngusu nie zaczynały i rade były, gdy się bez niego obejść mogły; ale zaczepione od mężczyzn, podług możności oddawały za swoje.” Jak zatem widać co najmniej od XVIII w. Śmigus-Dyngus był znany w Polsce w formie kultywowanej do dziś. Zapewne to właśnie w XVIII w. Kościół Katolicki diametralnie zmienił swoje podejście do ludowego zwyczaju lania się wodą, nie mogąc całkiem wyplewić go z ludzkiego obyczaju. Autor cytowanego powyżej świadectwa, ksiądz Jędrzej Kitowicz w tym samym dziele pokusił się nawet o wyjaśnienie chrześcijańskiego rodowodu tego zwyczaju, traktując go jako odniesienie do Żydów oblewających wodą tych, którzy wspominali o Jezusie Chrystusie bądź też jako wspomnienie chrztu Polski, kiedy to zwierzchnicy Kościoła tłumnie zaganiali ludność do świętej wody. Tego typu rodowodowi przeczy jednak wcześniejsza niechęć chrześcijan do tego zwyczaju. W opisanej przez Kitowicza formie Śmigus-Dyngus świętujemy w Polsce do dziś – oblewamy się wodą bądź co najmniej skrapiamy się perfumami. Wprawdzie niektórzy uważają dziś lanie się wodą za marnotrawstwo i zakłócanie porządku, jednak nic nie wskazuje na to, byśmy z czasem o oblewaniu się mieli Poniedziałek to również czas składania sobie wzajemnych wizyt, nie tylko w gronie rodzinnym, ale też lokalnym. Współcześnie na wielu polskich wsiach wciąż jest kultywowany zwyczaj chodzenia po dyngusie, który wiąże się z wspomnianym już wykupywaniem sobie pomyślności u gości przez gospodarza, por niem. dingen. Po słowiańsku zwyczaj ten nazywa się włóczebnym, zaś wędrujących gości nazywa się włóczebnikami. Gospodarz pomyślność u włóczebników mógł wykupić poprzez obdarowywanie ich malowanymi jajami oraz sowitym poczęstunkiem w postaci dobrego jadła i przedniego trunku. Zwyczaj ten miał wartość symboliczną. Jeśli gospodarz nie przyjął godnie gości, to mógł sprowadzić na siebie bezpłodność, nieurodzaj w polu, choroby i inne złe rzeczy. Miał on jednak również aspekt mocno praktyczny – gospodarz poczęstunkiem wykupywał sobie ochronę przed oblaniem, które niechybnie groziłoby mu w wypadku niegościnnego niektórych regionach Polski zachowały się również zwyczaje barwnych wielkanocnych pochodów, które podobnie jak inne pradawne rytuały miały przynieść płodność i urodzaj całej wiosce. Folklorystycznymi wariacjami dawnych wczesnowiosennych pochodów są też podkrakowski Siudu Baba – korowód, któremu przewodzi mężczyzna przebrany za usmoloną kobietę, napastujący i brudzący okoliczne panny; limanowskie Dziady śmigustne – owinięte w słomę maszkary w futrzanych czapkach, pomrukujące i proszące o datki; wilamowickie Śmiergusty – korowody barwnie przebranych młodzieńców oblewających okoliczne panny bądź też mazowiecki kurek dyngusowy – zwyczaj obchodzenia wsi przez kawalerów z kogutem znajdującym się na wózku. Bezpośrednim odwołaniem do dawnych Włóczebników był podlaski zwyczaj zwany Wołoczebnym. Był on praktykowany wśród chłopów, którzy, chodząc od chaty do chaty, zbierali jajka po to, by później zanieść je dziedzicowi dworu wraz ze świątecznymi życzeniami. Tego typu obchodom zawsze towarzyszyły radosne pieśni, które czasem przybierały charakter zalotów kawalerów do panien. Mimo stopniowego izolowania się mieszkańców wsi gdzieniegdzie Poniedziałek Wielkanocny wciąż nie może obejść się bez barwnych włóczebników. Co ciekawe, barwne przebieranki towarzyszyły także czasem oblewaniu się wodą. W małopolskim Miechowie przy okazji świąt kobiety czasem przebierały się za panów, zaś panowie za kobiety. Wszystko po to, by w ten sposób wykupić sobie prawo do lania wodą w więcej niż jeden dzień, nie tylko w Poniedziałek lub Wtorek jeszcze na chwilę do wymienionych zwyczajów małopolskich, które wydają się być bardzo ciekawe. Przypuszcza się, że Siuda Baba to obok topienia Marzanny kolejny zwyczaj mający korzenie w pogańskich rytuałach wypędzania zimy. Legendy mówią, że pod Kopcową Górą we wsi Lednica Górna (k. Wieliczki) znajdowała się świątynia Ledy/Łady, w której płonął wieczny ogień. Pilnowała go Siuda Baba, której zmiana trwała cały rok i dopiero w Lany Poniedziałek mogła opuścić stanowisko pracy, by iść zażyć odpoczynku i znaleźć ewentualną następczynię. Współczesna Siuda Baba to przebrany za babę mężczyzna, który dba o to, by być należycie umorusanym i obszarpanym. Legendarny rok bez zmieniania ubrań i kąpieli robi wszakże swoje. Ta Siuda Baba nie szuka jednak następczyni, po prostu zaczepia dziewczyny, by te wykupiły się od pracy w świątyni poprzez wrzucony do garnuszka datek bądź buziaka. Rzecz jasna kobiety muszą liczyć się z usmoleniem przez tę staruchę, która w tym dniu szczególnie szuka bliskości (rok wyizolowania rzutuje wszakże na psychikę). Towarzyszem Siuda Baby może być zbierający datki dziad bądź Cygan. Warunek jest jeden – towarzysząca osoba również musi być należycie południu Małopolski we wsi Dobra k. Limanowej w Lany Poniedziałek po wsi grasują tzw. Dziady śmigustne, maszkary opatulone słomą i futrzanymi maskami, wydające z siebie jedynie pomruki i polewające ludzi wodą. Tradycja ta wiąże się z legendą, wedle której przed wiekami wioska została nawiedzona przez jeńców z niewoli tatarskiej, którym obcięto języki i zmasakrowano twarze. Zostali oni w należyty sposób przyjęci przez mieszkańców, dzięki czemu wieś ta dostała nazwę Dobra – na pamiątkę wspaniałości przodków. W temacie barwnych dyngusowych zwyczajów wiejskiego ludu warto wspomnieć jeszcze o kujawskich przywoływkach dyngusowych, które polegały na wchodzeniu przez kawalerów na dachy domostw lub karczm z metalową miednicą, po to by oznajmiać stamtąd, która dziewczyna zostanie oblana wodą. Młodzieńcy brzdąkali w miednicę, oznajmiając przy okazji imiona i nazwiska konkretnych dziewczyn. Zadania tego podejmowali się wyłącznie odważne i wygadane młodziany, gdyż tym obwieszczeniom każdorazowo musiały towarzyszyć zabawne przytyki pod adresem konkretnym dziewczyn. Dowcip panów czasem bywał dla dziewcząt okrutny, jednak największą obelgą dla dziewczyny było całkowite pominięcie jej w przywoływkach nadzieję, że wszyscy nasi Czytelnicy spędzą Śmigus-Dyngus na możliwie przyjemny i radosny sposób. Lejcie się wodą i odwiedzajcie się nawzajem. Jeśli macie taką chęć, nic też nie stoi na przeszkodzie temu, byście się poprzebierali bądź nawet wychłostali się wzajemnie rózgami. To wszystko są nasze wspaniałe rodzime zwyczaje i warto je kultywować. Należy pamiętać o tym, że choć nazwy Śmigus i Dyngus pojawiły się w polszczyźnie ok. XIV-XV w. za sprawą pożyczki z niemczyzny, to mamy tutaj do czynienia z tradycją słowiańską. Niewykluczone, że powyższe nazewnictwo niemieckie upowszechniło się dopiero za sprawą hucznej krytyki z ambon, podczas której słowiańskie zwyczaje zostały właśnie nazwane przez analogię do germańskiego ludu ichnimi określeniami. Smagajcie się zatem i oblewajcie, a także wykupujcie sobie pomyślność, albowiem zapewni Wam to płodność, zdrowie i Kamil Gołdowski Źródło: Gieysztor Aleksander, “Mitologia Słowian”.2. Pełka Leonard, “Polski rok obrzędowy”.3. Ziółkowska Anna, “Szczodry wieczór, szczodry dzień. Obrzędy, zwyczaje, zabawy”.
Dziś Lany Poniedziałek. Od dziecka w większości domów celebrujemy Śmigusa-Dyngusa, polewając się nawzajem wodą. Skąd tak naprawdę wziął się ten zwyczaj? Rozmaite źródła podają, że pierwotnie chodziło o oblewanie panien wodą i delikatnym biciem młodymi gałązkami po nogach. Jest to pogański zwyczaj, który do tej pory praktykuje się w niektórych rejonach naszego kraju. Smaganie witkami po nogach było uznawane za „suszenie”, po wcześniejszym oblaniu wodą. Wiara chrześcijańska przyjęła ten zwyczaj do swoich tradycji nadając mu nowy sens i wiążąc jego znaczenie bezpośrednio z cierpieniem Jezusa Chrystusa, a polewanie z oczyszczającą symboliką wody. Popularny Śmigus i Dyngus były pierwotnie dwoma różnymi zwyczajami. Pochodzenia Śmigusa możemy się doszukać w niemieckim słowie "Schmackostern", które po przetłumaczeniu to po prostu smaganie, a "dingen" to Dyngus - "wykupować się". Wpływ słowiańskich zwyczajów również znajdziemy w Lanym Poniedziałku. Wcześniej oblewano się zimną wodą i smagano gałązkami świętując odejście zimy i początek wiosny. A Dyngusem było składanie rodzinnych wizyt i wręczanie sobie drobnych podarunków i wzajemne wykupienie pisankami od podwójnego bicia gałązkami. Współcześnie Śmigus-Dyngus traktowany jest jako podtrzymywanie tradycji ludowej i dobra zabawa. Oblewają się wszyscy – bardziej w żartach, porzucając wcześniejszą symbolikę tych zwyczajów.
Temat: "Idź wyprostowany wśród tych, co na kolanach.” Antygona Sofoklesa jako studium godności ludzkiej. 1. Ćwiczenia językowe i frazeologiczne związane ze słowem godność. Godność (propozycje uczniów): • poczucie własnej wartości, • postępowanie zgodne z własnym sumieniem, • szacunek dla samego siebie, 2.
W lany poniedziałek w Cieszynie panowie smagali panny brzozowymi witkami, z kolei Kaszubi od razu wskakiwali do rzeki. W różnych regionach Polski śmigus śmigusowi nierówny. Skąd lany poniedziałek w Polsce? Zwyczaj polewania się wodą w poniedziałek wielkanocny, tzw. śmigus-dyngus czy lany poniedziałek, wywodzi się z dawnej tradycji słowiańskiej, a pierwsza wzmianka o nim pochodzi z XV-wiecznego Poznania. Kościół przestrzegał wtedy wiernych przed przesadnym świętowaniem tego ludycznego zwyczaju, często kończącego się chuligańskimi wybrykami. W przeszłości lany śmigus polegał na symbolicznym wzajemnym okładaniu się witkami wierzby i polewaniu się wodą, a dyngus na chodzeniu po domach i zbieraniu podarków, najczęściej jajek, od tych, którzy chcieli się od śmigusa wykupić. ZOBACZ TEŻ: Wypoczywaj na zdrowie! Tutaj warto spędzić czas z rodziną Tę, wydawałoby się typowo polską tradycję poza granicami naszego kraju zna mało kto, choć co do tego, czy zwyczaj ten rzeczywiście pochodzi z Polski, nie ma pewności. Niektórzy twierdzą, że lany poniedziałek ma początki w Jerozolimie, gdzie schodzących się i rozmawiających o Zmartwychwstaniu Żydów rozganiano sprzed okien wodą. Samo słowo zaczerpnięto z języków: staroniemieckiego, w którym „dingnus”, „dingnis” oznaczały „okup”, oraz niemieckiego (od „schmacken”, czyli „bić”). Co ciekawe, nie w każdym regionie Polski zwyczaj polewania się wodą był znany. Na Pomorzu na przykład rozpowszechnił się on dopiero po 1920 roku. Jak więc świętowano lany poniedziałek w różnych częściach kraju? Lany poniedziałek w różnych regionach Polski CIESZYN W regionie cieszyńskim w czasie tzw. „śmiergustów” mężczyźni, głównie młodzi chłopcy, polewali dziewczęta wodą (a nawet wrzucali je do potoków), a także delikatnie „śmigali” (uderzali) je witkami po rękach i nogach, co symbolizowało życzenia zdrowia. Najchętniej zaczepiano najpiękniejsze dziewczyny – jeżeli któraś pozostała sucha, poczytywała to sobie za obrazę, bo oznaczało to, że żaden kawaler się nią nie interesuje. Niegdyś, gdy do świąt wliczano też wtorek, dziewczyny miały szansę zemścić się na swoich prześladowcach. Zwyczaj oblewania wodą i smagania rózgami mężczyzn zupełnie już jednak zanikł. KASZUBY Na Kaszubach lany poniedziałek nie był obchodzony, jednak praktykowano inny związany z wodą zwyczaj. W czasie świąt, na przykład w poniedziałek wielkanocny, trzeba było wykąpać się w jeziorze lub w rzece, co miało chronić przed chorobami (szczególnie skóry). Co ważne, w drodze do wody i z powrotem nie wolno było z nikim rozmawiać i oglądać się za siebie. Do dziś praktykowany jest tam z kolei przypominający tradycje innych regionów stary zwyczaj zwany dëgùsë. Dziewczęta i młode mężatki w lany poniedziałek chłostane są rózgami z jałowca lub brzeziny, tzw. dëgówkami. Lany poniedziałek / fot. MACIEJ GILLERT/East News WIELICZKA W okolicach Wieliczki obchodzi się z kolei zwyczaj całkowicie nietypowy. Jego korzenie sięgają legendy o Siudej Babie, która pilnowała ognia w pogańskiej świątyni, a ponieważ nie wolno jej było się myć, szybko stawała się czarna od sadzy. Każdego roku w czasie wiosny wychodziła na poszukiwania swojej następczyni i dziś, na pamiątkę tego dnia, za Siudą Babę przebierają się mężczyźni. Z poczernioną twarzą, w podartym ubraniu, ze sznurem korali z kasztanów lub ziemniaków zawies
I mokrego śmigusa dyngusa… Tradycji niech stanie się zadość, zatem symboliczny chlust ode mnie dla Was, bo powiadają że zimna woda zdrowia doda i
Zwyczaje w Polsce. - Niestety, zwyczaj śmigusa-dyngusa robi się passe - mówi prof. Piotr Michałowski, kulturoznawca z Uniwersytetu poniedziałek - śmigus-dyngusZwyczaj oblewania wodą ma korzenie w pogańskich tradycjach. Nazwa tego wielkanocnego obyczaju składa się z dwóch słów "śmigus" i "dyngus". Pierwotnie były to dwa zwyczaje, które ostatecznie zlały się w jedno. Trudno stwierdzić, kiedy Podarki, żeby nie zamoknąćDyngus po słowiańsku nazywał się "włóczebny". Wywodzi się go od wiosennego zwyczaju składania wzajemnych wizyt u znajomych i rodziny. Można było wtedy także liczyć na poczęstunek i zaopatrzenie w żywność na drogę. Słowo dyngus wywodzi się od niemieckiego słowa "dingen", co oznacza "wykupywać się" (inne znane określenia: dyng, szmigus, wykup lub datek). Śmigus z kolei oznaczał symboliczne bicie witkami wierzby lub palmami po nogach i wzajemne polewanie się wodą. Miało to symbolizować wiosenne oczyszczenie z brudu i różnych zdrowotnych dolegliwości, a w późniejszym okresie również i z... grzechu. Oblewane były osoby, które nie wykupiły się podarkami (zazwyczaj pisankami). Dawniej dzień ten nazywany był również "dniem św. Lejka", "oblewanką" i "polewanką". - Niestety, od dłuższego czasu obserwuję, że praktykowanie zwyczaju śmigusa-dyngusa robi się passe - mówi prof. Piotr Michałowski, kulturoznawca z Uniwersytetu Szczecińskiego. - Szczególnie w dużych miastach, zrobiliśmy się jacyś tacy śmiertelnie poważni. Dziś ktoś ochlapany wodą w lany poniedziałek jest w stanie donieść na chlapiącego do prokuratury. Dawniej było tak, że pogoda nie miała znaczenia, wychodziło się na ulice i wiadra czy kubki z wodą szły w ruch. Ten zwyczaj zanika, nad czym ubolewam - dodaje. Lany poniedziałek. Bogata tradycjaPierwsze udokumentowane wzmianki o zwyczajach śmigusowo-dyngusowych w Polsce pochodzą z XV wieku, z ustaw synodu diecezji poznańskiej z 1420 roku pod tytułem "Dingus prohibetur", przestrzegających przed praktykami, mającymi niechybnie grzeszny specyfikaW okolicach Cieszyna bicie witkami jest uznawane za "suszenie" potrzebne po wcześniejszym oblaniu wodą. Na Kaszubach bije się głównie po nogach, gałązkami jałowca. To miał być sposób na choroby czy problemy z płodnością. Dość powszechnie sądziło się, że oblewanie się wodą miało zapobiegać chorobom i sprzyjać płodności, dlatego oblewaniu podlegają przede wszystkim panny na wydaniu. - Do dziś na wsiach, gdzie często bywam, jeżeli jakaś dziewczyna nie zostanie polana wodą w lany poniedziałek, to ma powody do obaw, że zostanie starą panną. Stosuje sie wtedy też różne inne zaczepki, na przykład spryskiwanie różnymi perfumami - śmieje się prof. Michałowski. - W jednych regionach tę tradycję kultywuje się bardziej niż w innych. Ciągle jest ona żywa na przykład na Dolnym kolei w Małopolsce ciągle praktykowane są takie zwyczaje, jak Siuda Baba (okolice Wieliczki) czy Dziady można odczytywać jako uniwersalny symbol. Niektórzy przyjmują, że zwyczaj oblewania wodą ma korzenie w pogańskich tradycjach i jest znakiem radości związanej z odejściem zimy. Lany poniedziałek niegdyś miał bogatszą obrzędowość. Świadczą o tym gdzieniegdzie zachowane tradycje związane z urodzajem. Gospodarze o świcie wychodzili na pola i kropili je wodą święconą. Żegnali się przy tym znakiem krzyża i wbijali w grunt krzyżyki wykonane z palm poświęconych w Niedzielę Palmową. Miało to zapewniać urodzaj i uchronić plony przed gradobiciem. W tym samym celu objeżdżano pola w procesji konnej. Co pocieszające, takie zwyczaje spotyka się jeszcze nawet teraz. Zwłaszcza na południu ofertyMateriały promocyjne partnera
"mazury-dom": Idziemy nad jezioro! Mokrego śmigusa dyngusa. ⛲ #mazury_dom
1 Śmigus-dyngus Dodany godz. 12:39 przez cel205 Dawka absurdalnego humoru w krótkotrwałej postaci. Kategoria: Śmieszne Wyświetleń: 2011 Dawka absurdalnego humoru w krótkotrwałej postaci. Kategoria: Śmieszne | Komentarze: 0 | Wyświetleń: 2011 73 Kategoria: Śmieszne Wyświetleń: 298830 Kategoria: Śmieszne | Komentarze: 0 | Wyświetleń: 298830 27 5 pomysłów na śmigus-dyngus Dodany godz. 13:47 przez pablo Lany poniedziałek tuż tuż, jeżeli brakuje wam fajnych pomysłów na śmigusa-dyngusa to może skorzystacie z propozycji na filmiku.... Kategoria: Śmieszne Wyświetleń: 246570 Lany poniedziałek tuż tuż, jeżeli brakuje wam fajnych pomysłów na śmigusa-dyngusa to może skor... Kategoria: Śmieszne | Komentarze: 8 | Wyświetleń: 246570 30 Kategoria: Śmieszne Wyświetleń: 451700 Jacy ci ludzie przerażeni. :) Kategoria: Śmieszne | Komentarze: 0 | Wyświetleń: 451700 0 Kategoria: Śmieszne Wyświetleń: 1707 Serdecznie zapraszamy na nasz kanal Kategoria: Śmieszne | Komentarze: 0 | Wyświetleń: 1707 0 Kategoria: Śmieszne Wyświetleń: 52839 Nosel robi świąteczne jaja na śmigus-dyngus czyli primaaprilisowe lanie wody. Kategoria: Śmieszne | Komentarze: 0 | Wyświetleń: 52839 2 Kategoria: Śmieszne Wyświetleń: 82547 Dobry kałach nie jest zły. :) Kategoria: Śmieszne | Komentarze: 0 | Wyświetleń: 82547 41 Kategoria: Śmieszne Wyświetleń: 63256 Jak nie oblewać w lany poniedziałek Kategoria: Śmieszne | Komentarze: 1 | Wyświetleń: 63256 6 Kategoria: Śmieszne Wyświetleń: 16942 Panowie chcieli się zabawić - przypłacili to mandatem. Kategoria: Śmieszne | Komentarze: 0 | Wyświetleń: 16942 61 Kategoria: Śmieszne Wyświetleń: 83718 Pani Basia leje wodę :) Kategoria: Śmieszne | Komentarze: 2 | Wyświetleń: 83718 1 Kategoria: Śmieszne Wyświetleń: 15400 8:50 rano wpad do kuzyna na chatę z wiadrem pełnym wody Kategoria: Śmieszne | Komentarze: 0 | Wyświetleń: 15400 Bieżące Maxiory
Tradycja Śmigusa Dyngusa mówi o pewnej symbolice polewania wodą. Jak widać na załączonych obrazkach, OSP dla zabawy zmarnowała tysiące litrów wody, którą można by "wylać" w pożytecznym celu. W dobie deficytu wody i tzw. suszy wieloletniej, znów zabrakło mądrego i gospodarskiego spojrzenia.
Już niebawem Poniedziałek Wielkanocny i zarazem ulubiona tradycja zarówno dla dzieci jak i dorosłych. Chodzi oczywiście o śmigusa-dyngusa, podczas którego rodziny oblewają się wodą i panuje wesoła atmosfera. Na tę okazję wiele osób wybiera specjalne pistolety na wodę, które można kupić w wielu sklepach. Jednak warto pamiętać o tym, że taką "broń" wypełnioną wodą można zrobić w swoim domu z dostępnych "pod ręką" rzeczy. Sprawdź, jak je wykonać! Wodna pułapka na drzwi Najwięcej frajdy sprawiają zabawne wodne pułapki, które można umieścić na każdych drzwiach w swoim domu, by zaskoczyć domowników. Ich przygotowanie jest bardzo proste. Potrzeba jedynie znaleźć małą, plastikową buteleczkę, taśmę klejącą i oczywiście sprawcę całego zamieszania – wodę. Pustą butelkę bez zakrętki ustawiamy w poziomie i mocujemy ją jak najwyżej na drzwiach. Napełniamy wodą do momentu, aż przestanie się przelewać (dobrze mieć pod sobą małą miskę), zamykamy ostrożnie drzwi i czekamy na domownika, aż je otworzy. Nie zapomnij o swoich pułapkach i nie daj się sam ochlapać! Zobacz filmik! Strzelba wodna Dzieci uwielbiają biegać po ogrodzie, uzbrojone w ogromne, plastikowe pistolety na wodę. Jednak, by nie wychodzić do sklepu, warto zapoznać się z tym, co mamy już w domu. Z pewnością znajdziecie rurkę o niewielkiej średnicy oraz kijek (np. od starej miotły). Potrzebna będzie również zatyczka na koniec rurki, którą należy przekłuć na środku. Przez nią będzie wypryskiwała woda, wtłoczona kijkiem. Całość będzie prezentowała się następująco: Balony z woda Ta bardzo popularna zabawa nigdy się nie nudzi! Jednak biorąc pod uwagę ilość rozbryzgiwanej wody, lepiej udać się na tę wodną zabawę do ogrodu. Należy zatem zabrać ze sobą dwa wiaderka na dwie drużyny i sporo baloników, które mogły pozostać po imprezie urodzinowej. Wystarczy je wypełnić wodą i gotowe! Teraz pozostało stworzenie „pola bitwy”. Wygrywają ci, którzy trafią balonem więcej osób z przeciwnej drużyny. Zobacz także: Dla wszystkich fanów produkcji Disneya Polsat przygotował niemałą niespodziankę. Już w Poniedziałek Wielkanocny widzowie stacji będą mogli oglądać takie bajkowe hity jak "Zaplątani",...
ነը ጇፆуኛխкл
Κаթ лебреጯу
Γуηиሡጆվե ρጼլ նэпрущαноለ
Սաхеֆе ξሎժ
Аσεнոмяዳև иգуγоψε ацафዜβ
Α о էդеке
Ուгибрፄвс нօζեбясв
FDM Fabryka Dobrych Materacy: Dołącz do największego śmigusa-dyngusa w Polsce! Oblej
Drugi dzień Wielkanocy w polskiej tradycji ludowej zwykło się zwać Śmigusem-Dyngusem. Współcześnie kultywowane w Polsce zwyczaje związane z tym świętem to przede wszystkim lanie wody i składanie sobie wzajemnych wizyt. Dawne zwyczaje związane z Poniedziałkiem Wielkanocnych były jednak znacznie bardziej barwne i różnorodne, czego najlepszym dowodem jest przetrwanie w kulturze słowiańskiego ludu wielu barwnych praktyk, takich jak kolorowe korowody czy też radosne pieśni lub oracje. Współcześnie nazwę Śmigus-Dyngus większość z nas traktuje jako nieczytelną zbitkę dwóch zagadkowych wyrazów, lecz należy pamiętać o tym, że nic w języku nie utrwala się Śmigus językoznawcy kojarzą z niemieckim Schmackostern, wyrazem nazywającym czynność smagania, który został zapożyczony przez języki zachodniosłowiańskie, por. czes. Szmerkous, Szmigustr. Czasownikiem pochodnym od tych wyrazów jest też pol. śmigać, które może dziś oznaczać nie tylko czynność smagania, ale też wprawiania czegoś w szybki ruch, por. śmigło, śmigłowiec. Nazwa ta odnosi się do niemalże zapomnianego w Polsce pogańskiego rytuału uderzania się wierzbowymi witkami dla zdrowotności i płodności. Praktykowano go wśród Słowian w czasie Jarych Godów, jednak był on znany także innym indoeuropejskim ludom. Wierzenia związane z tym rytuałem odnoszą się do pradawnej symboliki wierzby, która dla Słowian jest przede wszystkim drzewem o nadspodziewanej płodności. Smaganie się witkami musiało mieć określony porządek – panny i kawalerowie smagali się wzajemnie, po to by obdarzyć się zdrowiem, witalnością i płodnością. Wierzono, że takie smaganie nie tylko ułatwiało kobiecie zajście w ciążę, ale też podnosiło męskie czasem ten stary zwyczaj zaniknął na większości Słowiańszczyzny, jednak jest on wciąż praktykowany wśród Czechów jako pomlázka i Słowaków jako šibačka. Co ciekawe, został on odnotowany również na ziemi małopolskiej w Słomnikach, gdzie młodzież zamiast oblewać się wodą okładała się kijami. Kultywujący zdrowotne wielkanocne smaganie z czasem zapomnieli o pradawnej symbolice wierzby, czego konsekwencją było wypieranie wierzbowych gałązek przez rózgi, kije i inne bardziej poręczne przyrządy do bicia. Nie zmieniła się jednak symbolika tego rytuału, który wciąż miał zapewniać witalność i zdrowie. Dopiero z czasem Kościół Katolicki utożsamił ten radosny zwyczaj ze wspomnieniem męczeństwa biczowanego Jezusa Chrystusa. Mimo germańskiego rodowodu słowa Śmigus należy pamiętać o tym, że zwyczaj ten jest rdzennie słowiański. Świadczy o tym wspomniana już czeska nazwa nazwa pomlázka, która ma związek z czasownikiem pomládit, znaczącym po polsku pomładzać. Wielkanocne smaganie dodaje człowiekowi zdrowia i siły, a zatem odmładzają go. Słowacka šibačka ma zapewne związek z polskim czasownikiem szybać nazywającym czynność chłostania. Można przypuszczać, że i na polskiej ziemi znane były rodzime nazwy tego zwyczaju, np. siekaczka lub siekanka. Tego typu słownictwo zostało jednak z czasem wyparte przez nazewnictwo germańskie. Podobnie ma się sprawa z drugim członem ludowej nazwy Poniedziałku Wielkanocnego. Językoznawcy wyraz Dyngus zgodnie wyprowadzają od słów niemieckich. Najczęściej Dyngusa łączy się z czasownikiem nazywającym czynność wykupywania się, niem. dingen. Czasem jednak Dyngusa łączy się też z niem. dünguuss znaczącym kałamarz lub chlust wody. Do wspomnianego wykupywania się powrócę jeszcze w dalszej części wpisu, dlatego też w tej chwili skupię się wyłącznie na zwyczaju lania wody. Przypuszcza się, że rytualne oblewanie się wodą było Słowianom bardzo dobrze znane od dawien dawne, zatem podobnie jak w wypadku Śmigusa Polacy z czasem przejęli po prostu niemieckie nazewnictwo, które wyparło z czasem rodzime nazwy, takie jak: lejek, oblewanka, polewanka, które zdołały przetrwać gdzieniegdzie w kulturze dawnych Słowian oblewanie się wodą miało jasno określoną symbolikę – zapewniało bardzo szeroko rozumianą płodność. Przyjęcie chlustu wody zapewniało człowiekowi zdrowie, czystość i witalność, podobnie zresztą jak ziemi, która przy okazji tego typu zabawy również była oblewana. Wśród Słowian południowych znana była praktyka oblewania Perperuny polegająca na bardzo sowitym rytualnym oblaniu wybranej dziewczyny z wioski, która na czas obrządku stawała się Perperuną – personifikacją bogini deszczu, małżonki samego Peruna, nazywanej także wśród słowiańskiego ludu Dodolą. Czyniono to, po to by sprowadzić deszcz, który zapewni urodzaj w polu. Jak zatem widać, rytualne lanie wody zapewniało Słowianom nie tylko liczne gromadki dzieci, ale też ogrom zbiorów w polu. Z czasem chrześcijanie zwyczaj ten zaczęli interpretować po swojemu. Skojarzyli go z magiczną mocą wody święconej, obmyciem z grzechów, a także ze wspomnieniem chrztu Polski. Wśród prostego ludu Śmigus-Dyngus przetrwał przede wszystkim jednak jako radosna swawola, niemająca nic wspólnego ze wspominaniem w oczyszczającą moc wody sięga czasów najdawniejszych, przez co nie może dziwić powszechność zwyczaju oblewania się wodą na całym świecie. Swój odpowiednik Dyngusa mają Tajlandczycy, którzy w połowie kwietnia świętują Songkran (สงกรานต์) – Święto Przejścia, które w języku chińskim jest znane po prostu jako 潑水節 – Święto Lania Wody. My Polacy mamy swój Lany Poniedziałek, zaś sam zwyczaj znany jest też innym Słowianom – wśród Czechów jako szmigrust bądź oblevacka, zaś Słowakom jako oblievacka lub kupacka. Oblewają się także mieszkańcy zachodniej Ukrainy. Co ciekawe, słowiańskie zwyczaje związane ze Śmigusem-Dyngusem przejęli także Węgrzy, którzy w Lany Poniedziałek leją się zarówno wodą, jak i zwyczajów śmigusowo-dyngusowych na ziemiach polskich była bardzo burzliwa. Kościół początkowo ostro krytykował te pogańskie zwyczaje, traktując je jako zabawy rozpustne i obrażające majestat Boga. W ustawie synodu diecezji poznańskiej z 1420 r. pt. Dingus prohibetur sygnowanej przez samego neofitę Władysława Jagiełłę wyraźnie przestrzegano przed tymi grzesznymi praktykami:Zabraniajcie, aby w drugie i trzecie święto wielkanocne mężczyźni kobiet, a kobiety mężczyzn nie ważyli się napastować o jaja i inne podatki, co pospolicie nazywa się dyngować, ani do wody ustępie tym zaznacza się również dawny zwyczaj świętowania Wtorku Wielkanocnego, który wiąże się zapewne z parodniowym świętowaniem przez Słowian Jarych Godów. Współcześnie w Lany Poniedziałek każdy ma w zwyczaju lać każdego, jednak dawniej rytuał ten, podobnie jak wielkanocne smaganie, rozłożony był na co najmniej dwa dni. W jeden panny smagały i oblewały kawalerów, w inny jednak to one musiały przyjąć symboliczną chłostę i chlust wody. Skrócenie czasu świętowania doprowadziło z czasem do zlania się tych rytuałów w jedno masowe smaganie się i z XV w. nie pomógł Kościołowi wyplewić pogańskiego obrządku. Zwyczaj nieskrępowanego oblewania się wodą szczególnie chętnie praktykowano w środowiskach chłopskich, jednak z czasem przyjął się on wśród wszystkich stanów, stając się w ten sposób ogólnopolską tradycją. Początkowo jednak środowiska mieszczańskie i szlacheckie niechętnie patrzyły na ten zwyczaj, wprowadzając w jego miejsce zwyczajowe skrapianie się perfumami lub wonnymi olejkami. Świadectwo księdza Jędrzeja Kitowicza z XVIII wieku wprost mówi o tym, że zwyczaj lania się wodą z czasem przyjął się wśród wszystkich warstw polskiego społeczeństwa:Była to swawola powszechna w całym kraju tak między pospólstwem, jako też między dystyngwowanymi; w Poniedziałek Wielkanocny mężczyźni oblewali wodą kobiety, a we wtorek i inne następujące dni kobiety mężczyzn, uzurpując sobie tego prawa aż do Zielonych Świątek, ale nie praktykując dłużej niż kilka dni. Oblewali się rozmaitym sposobem. Amandaci dystyngwowani, chcąc te ceremonię odprawić na amantkach swoich bez ich przykrości oblewali je lekko różaną lub inną pachnącą flaszeczką. Którzy zaś przekładali swawolę nad dyskrecyją, nie mając do niej żadnej racyi, oblewali damy wodą prostą, chlustając garkami, szklenicami, dużymi sikawkami, prosto w twarz lub od nóg do góry. A gdy się rozswawolowała kompania, panowie i dworzanie, panie, panny nie czekając dnia swego, lali jedni drugich wszelkimi statkami, jakich dopaść mogli; hajducy i lokaje donosili cebrami wody, a kompania dystyngwowana, czerpając od nich, goniła się i oblewała od stóp do głów, tak iż wszyscy zmoczeni byli, jakby wyszli z jakiego potopu. (…)Największa była rozkosz przydybać jaką damę w łóżku, to już ta nieboga musiała pływać w wodzie między poduszkami i perzynami jak między bałwanami; przytrzymana albowiem od silnych mężczyzn, nie mogła wyrwać się z tego potopu (…). Ile zaś do mężczyzn, ci w łóżkach nie mogli podlegać od kobiet takowej powodzi, mając większą siłę do odporu a słabszy atak przez naturalny wstyd, nie pozwalający kobietom ujmować i dotrzymywać krzepko mężczyznę rozebranego (…)Po ulicach zaś w miastach i na wsiach młodzież obojej płci czatowała z sikawkami i garkami z wodą na przechodzących; i nieraz chcąc dziewka oblać jakiego gargasa albo chłopiec dziewczynę oblał inną jako osobę, słuszną i nieznajomą, czasem księdza, starca poważnego lub starą babę. Kobiety wiedzące, iż im mężczyźni mogą sto razy lepiej oddać, nigdy dyngusu nie zaczynały i rade były, gdy się bez niego obejść mogły; ale zaczepione od mężczyzn, podług możności oddawały za zatem widać co najmniej od XVIII w. Śmigus-Dyngus był znany w Polsce w formie kultywowanej do dziś. Zapewne to właśnie w XVIII w. Kościół Katolicki diametralnie zmienił swoje podejście do ludowego zwyczaju lania się wodą, nie mogąc całkiem wyplewić go z ludzkiego obyczaju. Autor cytowanego powyżej świadectwa, ksiądz Jędrzej Kitowicz w tym samym dziele pokusił się nawet o wyjaśnienie chrześcijańskiego rodowodu tego zwyczaju, traktując go jako odniesienie do Żydów oblewających wodą tych, którzy wspominali o Jezusie Chrystusie bądź też jako wspomnienie chrztu Polski, kiedy to zwierzchnicy Kościoła tłumnie zaganiali ludność do świętej wody. Tego typu rodowodowi przeczy jednak wcześniejsza niechęć chrześcijan do tego zwyczaju. W opisanej przez Kitowicza formie Śmigus-Dyngus świętujemy w Polsce do dziś – oblewamy się wodą bądź co najmniej skrapiamy się perfumami. Wprawdzie niektórzy uważają dziś lanie się wodą za marnotrawstwo i zakłócanie porządku, jednak nic nie wskazuje na to, byśmy z czasem o oblewaniu się mieli Poniedziałek to również czas składania sobie wzajemnych wizyt, nie tylko w gronie rodzinnym, ale też lokalnym. Współcześnie na wielu polskich wsiach wciąż jest kultywowany zwyczaj chodzenia po dyngusie, który wiąże się z wspomnianym już wykupywaniem sobie pomyślności u gości przez gospodarza, por niem. dingen. Po słowiańsku zwyczaj ten nazywa się włóczebnym, zaś wędrujących gości nazywa się włóczebnikami. Gospodarz pomyślność u włóczebników mógł wykupić poprzez obdarowywanie ich malowanymi jajami oraz sowitym poczęstunkiem w postaci dobrego jadła i przedniego trunku. Zwyczaj ten miał wartość symboliczną. Jeśli gospodarz nie przyjął godnie gości, to mógł sprowadzić na siebie bezpłodność, nieurodzaj w polu, choroby i inne złe rzeczy. Miał on jednak również aspekt mocno praktyczny – gospodarz poczęstunkiem wykupywał sobie ochronę przed oblaniem, które niechybnie groziłoby mu w wypadku niegościnnego niektórych regionach Polski zachowały się również zwyczaje barwnych wielkanocnych pochodów, które podobnie jak inne pradawne rytuały miały przynieść płodność i urodzaj całej wiosce. Folklorystycznymi wariacjami dawnych wczesnowiosennych pochodów są też podkrakowski Siudu Baba – korowód, któremu przewodzi mężczyzna przebrany za usmoloną kobietę, napastujący i brudzący okoliczne panny; limanowskie Dziady śmigustne – owinięte w słomę maszkary w futrzanych czapkach, pomrukujące i proszące o datki; wilamowickie Śmiergusty – korowody barwnie przebranych młodzieńców oblewających okoliczne panny bądź też mazowiecki kurek dyngusowy – zwyczaj obchodzenia wsi przez kawalerów z kogutem znajdującym się na wózku. Bezpośrednim odwołaniem do dawnych Włóczebników był podlaski zwyczaj zwany Wołoczebnym. Był on praktykowany wśród chłopów, którzy, chodząc od chaty do chaty, zbierali jajka po to, by później zanieść je dziedzicowi dworu wraz ze świątecznymi życzeniami. Tego typu obchodom zawsze towarzyszyły radosne pieśni, które czasem przybierały charakter zalotów kawalerów do panien. Mimo stopniowego izolowania się mieszkańców wsi gdzieniegdzie Poniedziałek Wielkanocny wciąż nie może obejść się bez barwnych włóczebników. Co ciekawe, barwne przebieranki towarzyszyły także czasem oblewaniu się wodą. W małopolskim Miechowie przy okazji świąt kobiety czasem przebierały się za panów, zaś panowie za kobiety. Wszystko po to, by w ten sposób wykupić sobie prawo do lania wodą w więcej niż jeden dzień, nie tylko w Poniedziałek lub Wtorek dyngusowy w jeszcze na chwilę do wymienionych zwyczajów małopolskich, które wydają się być bardzo ciekawe. Przypuszcza się, że Siuda Baba to obok topienia Marzanny kolejny zwyczaj mający korzenie w pogańskich rytuałach wypędzania zimy. Legendy mówią, że pod Kopcową Górą we wsi Lednica Górna (k. Wieliczki) znajdowała się świątynia Ledy / Łady, w której płonął wieczny ogień. Pilnowała go Siuda Baba, której zmiana trwała cały rok i dopiero w Lany Poniedziałek mogła opuścić stanowisko pracy, by iść zażyć odpoczynku i znaleźć ewentualną następczynię. Współczesna Siuda Baba to przebrany za babę mężczyzna, który dba o to, by być należycie umorusanym i obszarpanym. Legendarny rok bez zmieniania ubrań i kąpieli robi wszakże swoje. Ta Siuda Baba nie szuka jednak następczyni, po prostu zaczepia dziewczyny, by te wykupiły się od pracy w świątyni poprzez wrzucony do garnuszka datek bądź buziaka. Rzecz jasna kobiety muszą liczyć się z usmoleniem przez tę staruchę, która w tym dniu szczególnie szuka bliskości (rok wyizolowania rzutuje wszakże na psychikę). Towarzyszem Siuda Baby może być zbierający datki dziad bądź Cygan. Warunek jest jeden – towarzysząca osoba również musi być należycie południu Małopolski we wsi Dobra k. Limanowej w Lany Poniedziałek po wsi grasują tzw. Dziady śmigustne, maszkary opatulone słomą i futrzanymi maskami, wydające z siebie jedynie pomruki i polewające ludzi wodą. Tradycja ta wiąże się z legendą, wedle której przed wiekami wioska została nawiedzona przez jeńców z niewoli tatarskiej, którym obcięto języki i zmasakrowano twarze. Zostali oni w należyty sposób przyjęci przez mieszkańców, dzięki czemu wieś ta dostała nazwę Dobra – na pamiątkę wspaniałości przodków. W temacie barwnych dyngusowych zwyczajów wiejskiego ludu warto wspomnieć jeszcze o kujawskich przywoływkach dyngusowych, które polegały na wchodzeniu przez kawalerów na dachy domostw lub karczm z metalową miednicą, po to by oznajmiać stamtąd, która dziewczyna zostanie oblana wodą. Młodzieńcy brzdąkali w miednicę, oznajmiając przy okazji imiona i nazwiska konkretnych dziewczyn. Zadania tego podejmowali się wyłącznie odważne i wygadane młodziany, gdyż tym obwieszczeniom każdorazowo musiały towarzyszyć zabawne przytyki pod adresem konkretnym dziewczyn. Dowcip panów czasem bywał dla dziewcząt okrutny, jednak największą obelgą dla dziewczyny było całkowite pominięcie jej w przywoływkach baba i dziad śmigustny – egzemplarze z Muzeum Etnograficznego im. Seweryna Udzieli w nadzieję, że wszyscy nasi Czytelnicy spędzą Śmigus-Dyngus na możliwie przyjemny i radosny sposób. Lejcie się wodą i odwiedzajcie się nawzajem. Jeśli macie taką chęć, nic też nie stoi na przeszkodzie temu, byście się poprzebierali bądź nawet wychłostali się wzajemnie rózgami. To wszystko są nasze wspaniałe rodzime zwyczaje i warto je kultywować. Należy pamiętać o tym, że choć nazwy Śmigus i Dyngus pojawiły się w polszczyźnie ok. XIV-XV w. za sprawą pożyczki z niemczyzny, to mamy tutaj do czynienia z tradycją słowiańską. Niewykluczone, że powyższe nazewnictwo niemieckie upowszechniło się dopiero za sprawą hucznej krytyki z ambon, podczas której słowiańskie zwyczaje zostały właśnie nazwane przez analogię do germańskiego ludu ichnimi określeniami. Smagajcie się zatem i oblewajcie, a także wykupujcie sobie pomyślność, albowiem zapewni Wam to płodność, zdrowie i szczęście. 🙂Źródła:Gieysztor Aleksander, Mitologia Leonard, Polski rok Anna, Szczodry wieczór, szczodry dzień. Obrzędy, zwyczaje, Ci się artykuł? Rozważ postawienie nam kawy. Utrzymanie strony kosztuje, a nasze treści tworzymy za darmo.
53 views, 2 likes, 0 loves, 1 comments, 1 shares, Facebook Watch Videos from C.Malczak: WESOŁYCH ŚWIĄT WIELKANOCNYCH, SMACZNEGO JAJKA , SZALONEGO I WYJATKOWEGO MOKREGO ŚMIGUSA DYNGUSA ORAZ SAMYCH
Lany Poniedziałek to zwyczaj związany nieodłącznie z obchodzeniem Świąt Wielkanocnych. Obecnie tradycja ta wzbudza mieszane emocje, ponieważ nadgorliwa młodzież ma w zwyczaju polewanie wodą wszystkich i wszystkiego. Tymczasem różnorakie zabawy na Śmigusa Dyngusa mogą dostarczyć wiele radości całej polewania się wodą w Lany Poniedziałek wywodzi się z ludowej tradycji witania wiosny. Niegdyś zakładał oblewanie wodą panien na wydaniu wraz z dodatkowym chłostaniem ich rózgami. Obecnie oblewanie wodą traktowane jest jako zabawny psikus i często jest to ulubiony element Świąt Wielkanocnych naszych dzieci. W każdej zabawie trzeba znać jednak umiar, a rodzice powinni uczulać swoje pociechy, że oblewać wodą powinno się tylko współuczestników – pal!Najciekawsze zabawy na Śmigusa Dyngusa to przede wszystkim te z balonami napełnionymi wodą. Taką „amunicję” możemy przygotować wcześniej bądź sporządzić z pomocą naszego szkraba w ramach wstępu do gry. Następnie udajemy się do ogrodu, gdzie w różnej odległości ustawiamy cele. Mogą być to maskotki bądź inne zabawki, którym nie straszne jest zamoczenie. Rodzicom starszych dzieci proponujemy wykonanie flamastrami tarczy na dużym kawałku kartonu, do której nasze pociechy będą celować. Wygrywa ten, kto oczywiście trafi najbliżej survivalJeśli w naszym domu gości dalsza rodzina, a na dworze jest ciepło to możemy pokusić się o zorganizowanie zabawy na Śmigusa Dyngusa w formie wodnego survivalu. Dzielimy wszystkich chętnych na dwie drużyny. W ogrodzie organizujemy niewielki prowizoryczny tor przeszkód, ustawiając na trawniku np. taczkę, kosiarkę bądź inne obiekty, za którymi można się schować. Jedna z drużyn ma za zadanie dotrzeć do wyznaczonego punktu, zanosząc tam koszyk z jajkami, podczas gdy druga grupa ma jej w tym przeszkodzić. Każdy uczestnik musi mieć pistolet na wodę i koniecznie ubranie w ciemnym koorze, na którym plamy wody będą dobrze widoczne. Oczywiście trafiony strugą wody uczestnik wykluczany jest z gry. Po dotarciu na miejsce liczymy liczbę pozostałych „przy życiu” członków drużyny oraz ilość całych jajek w koszyku i zamieniamy się rolami. Wygrywa ta drużyna, której wyniki będą można dowolnie modyfikować, np. dodając do niej elementy zabawy w chowanego, kiedy to jedna drużyna będzie się ukrywać, a druga ma za zadanie „zastrzelenie” wodą wszystkich jej na trawnikuJeśli na dworze jest wyjątkowo ciepło to możemy do zabawy na Śmigusa Dyngusa wykorzystać zraszacz bądź stary wąż ogrodowy, który przedziurawimy w kilku miejscach. Dzieci uwielbiają skakać przez strumienie wodnych kropel, a przy tym przyzwyczajają się także do uczucia wody na swojej buzi, co może pomóc w przyszłej nauce pływania. Jeśli dysponujemy pochyłym kawałkiem trawnika to możemy pokusić się także o rozłożenie na nim kawałka folii, puszczając po niej wodę. Tak zaimprowizowana ślizgawka zapewni naszym szkrabom wiele rozrywki, jeśli tylko pozwoli na to Sylwia Stwora
211 views, 1 likes, 0 loves, 0 comments, 0 shares, Facebook Watch Videos from Polka50plus.pl: Z okazji Lanego Poniedziałku mamy dla Was mokrą robotę! Odpowiedzcie na 3 pytania i sprawdźcie
Lany poniedziałek, jak na tradycję wielkanocną przystało, nie może obyć się bez oblania – chociaż symbolicznego, innych członków rodziny. Na półkach sklepowych roi się od gadżetów, które mają zapewnić dziecku świetną zabawę w wielkanocny poniedziałek. Pistolet na wodę, strzykawka, proca na wodne bomby – zobacz atrakcyjne zabawki na śmigusa na wodęPistolety na wodę to niezbędnik każdego małego chłopca w śmigusa dyngusa, choć i dziewczynki z pewnością nie pogardzą możliwością potraktowania któregoś z domowników solidną porcją wody. Wybór jest niezwykle szeroki – od skromnych modeli, które pozwolą na symboliczną zabawę, po rozbudowane zabawki, które strzelają wodą na odległość nawet kilkuset wyborem może być blaster wodny z ciągłym strumieniem wody i ze zbiornikiem o pojemności 0,2 l. Przy maksymalnym napompowaniu możemy wystrzelić strugę wody nawet 20 razy na ok. 4,8 nitki nawet na szybko uciekającym rodzeństwie nie pozwoli zostawić pistolet wodny o pojemności 1,2 l, który posiada zasięg na aż 330 m. Dzięki antypoślizgowej rączce będzie pewnie trzymał się w dłoni i zapewni celne prawdziwych, małych twardzieli warto wybrać prawdziwego giganta, czyli pistolet wodny wyposażony w zbiornik o pojemności aż 2,5 l. Taka zabawka zmniejszy częstotliwość wizyt twojej pociechy w łazience ;) Aby uczynić wodną strzelaninę w śmigusa dyngusa bardziej realistyczną, można kupić dziecku zautomatyzowany pistolet na wodę wydający charakterystyczne efekty dźwiękowe. Model o zasięgu 6 m wyposażono w magazynek o pojemności 0,35 dziecko lubi ryby? Pistolet w kształcie rekina będzie dla niego nie tylko atrakcyjną zabawką w lany poniedziałek. Na grafice: 1. Pistolet rekin Coppenrath, 17,44 zł Na grafice: 1. Deszczowa chmurka Moluk, 35 zł Na grafice: 1. Proca do bomb wodnych Simba, 13,21 zł
Choć zapewne większość kibiców jest dziś raczej myślami przy wielkanocnym stole, pośród najbliższych, to jednak mimo świątecznej atmosfery trudno byłoby im przegapić mecz ulubionej drużyny. W Poniedziałek Wielkanocny Śląsk zmierzy się bowiem w Szczecinie z Pogonią. Początek o godz. 18.„Dwa gole Robaka przeciwko byłemu klubowi, przełamanie Piecha i Śląsk znów wygrywa! Wrocławianie pewnie, 3:0 pokonali Pogoń Szczecin, na problemy w obronie odpowiadając ofensywną grą i czystym kontem świetnie dysponowanego Wrąbla!”– tak relacjonowaliśmy ostatni mecz obu drużyn. Fani WKS-u z pewnością chcieliby dziś zobaczyć podobny rezultat, lecz wydaje się, że obecnie mamy do czynienia z inną, dużo lepszą wersją Pogoni. Dorobek punktowy co prawda nie pozwala jeszcze ze spokojem myśleć o utrzymaniu, ale śmiało można mówić o odrodzeniu szczecińskiej ekipy. Portowcy odżyli, odkąd stery przejął Kostja Runjaić, zastępując w listopadzie na stanowisku Macieja Skorżę. Szczecinianie grali nie tylko przyjemnie dla oka, ale wreszcie zaczęli regularnie punktować. W 13 spotkaniach pod wodzą nowego szkoleniowca 5 razy wygrali, zanotowali 4 remisy i także 4 razy schodzili z boiska pokonani. Przestali tym samym być postrzegani jako główny kandydat do opuszczenia ligi. Sztab szkoleniowy Śląska w ostatnim okresie miał wreszcie możliwość, by dłużej popracować ze swoimi zawodnikami. Trener Pawłowski nie krył zadowolenia z tego, jak wykorzystana została przerwa związana z meczami reprezentacji. - Skupiam się na tym, co obiecaliśmy: na rzetelnym treningu i solidnej pracy. Naprawdę przez ostatnie trzy tygodnie mocno pracowaliśmy. Jesteśmy w stanie grać dobrze, walczyć przez długi czas. Tego będę oczekiwać. Chciałbym też, żeby zespół wziął odpowiedzialność na siebie – podkreślał na przedmeczowej konferencji prasowej. Te słowa z pewnością mogą napawać optymizmem. Tadeusz Pawłowski nie będzie mógł jednak liczyć na wszystkich piłkarzy. Poza leczącymi długie kontuzje (Kokoszka, Mak, Jović, Cotra), na urazy narzekają także Lewandowski, Pawelec czy Chrapek. W coraz lepszej dyspozycji są natomiast Kosecki i Dankowski. Lewandowski, Robak, Celeban, Zwoliński, Fojut, Słowik, Hołota, Dvali – wiele postaci łączy Pogoń i Śląsk. Nie wszystkich zobaczymy dziś na murawie, ale możemy być pewni, że swoją byłą drużynę znów postraszy Robak. Zdążył udowodnić, że w starciach z Pogonią wykazuje się strzelecką regularnością. - Bardzo miło wspominam Szczecin. Będzie to dla mnie wyjątkowy mecz. Dlatego szczególnie w tym miejscu chciałbym zakończyć tę niechlubną, wyjazdową serię – zaznaczył najskuteczniejszy piłkarz Trójkolorowych. Dodał, że raczej obejdzie się także bez przesadnego eksponowania radości po golu. Odrodzona Pogoń i żądny - pierwszego w tym sezonie - zwycięstwa na wyjeździe Śląsk. W Poniedziałek Wielkanocny Lotto Ekstraklasa zapewnia kibicom spore emocje. Zachęcamy do śledzenia naszej relacji live prosto ze Stadionu Miejskiego im. Floriana Krygiera Szczecinie. Startujemy ok. 17:45. Autor: TSz, Fot. Krystyna Pączkowska
445 views, 8 likes, 5 loves, 4 comments, 1 shares, Facebook Watch Videos from Studio Figura Kęty: Gotowa na Śmigusa Dyngusa My tak przygotowania trwają od rana Słonecznego i mokrego lanego
Odpowiedzi Pompocik odpowiedział(a) o 15:30 Rudik12 odpowiedział(a) o 15:40 Butelki z otworami w nakrętce, jakieś te chińskie do polewania, balony z wodą (jeszcze nie wiem czy działają) i inne takie. Hmm.. pułapki, tak może: mówisz im, żeby przyszli pod drzwi( jedna musi tam być), no i zaczynają atakować. Wtedy reszta od tyłu z zaskoczenia atakuje. Ja tam na pułapkach się za bardzo nie znam, bo muszę się sama bronić. Ankolodz odpowiedział(a) o 18:05 Ja wziąłem butelką po coli, zrobiłem dziurki w połowie butelki i w miejscu nakrętki. Przez dziury w butelce przeciągnąłem żyłkę i przymocowałem ją do dwóch punktów. A do dziurki w miejscu zakrętki linkę i przymocowałem ją do bramki. Gdy ktoś otwierał bramkę z butelki lała się woda. ( ewentualnie ten sam numer można zrobić z balonem. Uważasz, że znasz lepszą odpowiedź? lub
32K views, 90 likes, 25 loves, 100 comments, 159 shares, Facebook Watch Videos from TVP3 Olsztyn: Woda to nieodłączny element drugiego dnia Świąt
Jesteś tutaj Reklama Zwyczaj początkowo związany był z obrzędami praktykowanymi przez Słowian, symbolizowała go radość po odejściu zimy i nadejściu wiosny. Polegał na oblewaniu dam wodą, któremu towarzyszyło ich chłostanie. Śmigus i Dyngus początkowo były odrębnym zwyczajami. Z czasem jednak połączono je w jeden, gdzie trudno rozróżnić, który na czym polega. Śmigus głównie polegał na symbolicznym biciu witkami wierzby lub palmami po nogach i oblewaniu się zimną wodą, co symbolizowało wiosenne oczyszczenie z brudu i chorób, a w późniejszym czasie także i z grzechu. Natomiast dyngus wywodził się od wiosennego zwyczaju składania wzajemnych wizyt u znajomych i rodziny połączonych ze zwyczajowym poczęstunkiem, a także i podarunkiem, zaopatrzeniem w żywność na drogę. Początków śmigusa-dyngusa musimy szukać w praktykach Słowiańskich, gdzie mówiona na niego (zwyczaj) włóczebny. Słowianie uważali, że oblewanie się wodą miało sprzyjać płodności, dlatego oblewaniu podlegały przede wszystkim panny na wydaniu. Czynność oblewania była dla nich zdecydowanie ważniejsza, bowiem ta panna, której nie oblano bądź nie wychłostano, czuła się obrażona i zaniepokojona, gdyż oznaczało to brak zainteresowania ze strony miejscowych kawalerów i perspektywę staropanieństwa. Z kolei chłopiec który oblał lub wychłostał więcej dam mógł czuć większe szczęście i powodzenie w roku. Niegdyś dziewczęta miały prawo do rewanżu dopiero następnego dnia, we wtorek wielkanocny. Pierwotnie Słowianie obrzędować nadejście wiosny mogli nawet do zielonych świątek. Pierwszy polski opis zwyczaju wołoczebnego pochodzi z XV wieku, z ustaw synodu diecezji poznańskiej z 1420 roku pt. Dingus prohibetur, przestrzegających przed praktykami, mającymi niechybnie grzeszny podtekst: Zabraniajcie, aby w drugie i trzecie święto wielkanocne mężczyźni kobiet a kobiety mężczyzn nie ważyli się napastować o jaja i inne podarunki, co pospolicie się nazywa dyngować (...), ani do wody ciągnąć, bo swawole i dręczenia takie nie odbywają się bez grzechu śmiertelnego i obrazy imienia Boskiego. W dawniejszych wiekach zwyczaj polewania wodą, był praktykowany głównie na wsi. Świadczą o tym praktykowane gdzieniegdzie do dziś zwyczaje związane z obfitymi plonami. zwyczaj, który miał ochronić plony przed gradobiciem i zapewnić urodzaj; w poniedziałek wielkanocny gospodarze o świcie wychodzili na pola i kropili je wodą święconą, żegnali się przy tym znakiem krzyża i wbijali w grunt krzyżyki wykonane z palm poświęconych w Niedzielę Palmową. Obrzędy drugiego dnia Wielkanocy obchodzone były w całej Polsce, prócz pomorza, na którym nie żyli Słowianie tylko Bałtowie i Prusowie. Najbardziej rozbudowany zwyczaj śmigusowo-dyngusowy obchodzony jest w Zakarpaciu, gdzie lany poniedziałek obchodzony jest przez trzy dni: drugiego dnia Wielkanocy chłopcy oblewają dziewczyny wodą, trzeciego dnia dziewczyny się mogą w ten sam sposób zrewanżować; a czwartego oblewa się inne osoby. Śmigus-dyngus przetrwał nie tylko w Polsce, ale i w pobliskich państwach pochodzenia słowiańskiego Jest znany na Morawach jako szmigrust lub oblevacka, Słowacji jako oblievacka lub kupacka (szczególnie na wschodzie) oraz w regionach zachodniej Ukrainy. W XVI wieku słowiańską tradycję bardzo powszechnie przejęli Węgrzy. Do dziś praktykuje się tam oblewanie dam wodą i perfumami w lany poniedziałek. video: 1541 odsłon Reklama
przepraszam was za to, że urwane, ale robiłam to na szybko, obiecam wam, że jutro lub po jutrze zobaczycie piąty odc. ze PKDS (Przez Krew Do Serca) Wesołej W
Lany Poniedziałek, czy inaczej Śmigus dyngus, to świetny pretekst dla wysłania śmiesznych smsów i zabawnych wierszyków do swoich bliskich. W tym roku Lany Poniedziałek obchodzimy w kwietniu. Sprawdź nasze życzenia i wierszyki na Śmigus dyngus! Każdy dziś każdego leje, Każdy leje i się śmieje, Nikt dziś nie oszczędza wody, Leje stary, leje młody, Oblewamy siostrę, brata, Dziś oblewa się pół świata! *** Stoją już z wiadrami, za rogiem chłopaki zmoczyć trza dziś panny, bo to zwyczaj taki! Stoją malowane, śmieją się chichoczą i jeszcze nie wiedzą że oni je zmoczą! *** Kim są zakapturzeni pokutnicy z wielkanocnej procesji? Wzbudzają dreszcz emocji! Lany poniedziałek. Tutaj mężczyźni chłostali kobiety brzozowymi witkami! Zwyczaje wielkanocne. Tutaj biją pałkami śledzia! *** Na tym stole wielkanocnym, gdy z dorosłych nikt nie patrzy, bazie w krąg rozkłada wiosna i zaczyna swój teatrzyk. W berka bawią się pisanki po talerzach się ślizgając, a z cukrowym zaś barankiem z czekolady tańczy zając. Żółty kurczak z waty, który nóżki ma z zapałek, wylał całą wodę z kwiatów piszcząc: lany poniedziałek! *** Śmigus dyngus na uciechę, z kubła wodę lej ze śmiechem! Jak nie z kubła to ze dzbana, śmigus dyngus dziś od rana! Staropolski to obyczaj, żebyś wiedział i nie krzyczał, Gdy w Wielkanoc, w drugie święto będziesz kurtkę miał zmokniętą. *** Śmigus-dyngus! Ryszard Przymus Staropolskim obyczajem w wielkanocny poniedziałek oblewamy się nawzajem. Miły zwyczaj śmigus dyngus! Bo pośród życzeń radosnych, przynosi nam w podarku uśmiech kolorowej wiosny. *** Lany poniedziałek Hanna Łochocka Śmigus dyngus, dyngus śmigus, nie kryjże się, nie wymiguj! Bo dziś każdy: stary, młody, nie uniknie wiadra wody! Prysznic, prysznic koło studni, już od rana pompa dudni. Kto choć z okna nos wysunie, wnet na niego strumień lunie! (...)